Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
3290949658_2c6905b987

Stary, dobry Broadway

Mmm burzliwe lata dwudzieste i trzydzieste! Długonogie chórzystki, seksowni muzycy jazzowi, pierwsze rewie, spektakle i wodewile. Hulająca po modnych knajpach i klubach bohema, samotni literaci, zapaleni hazardziści i pierwsze gangi Ameryki. Kultura broadwayu to taki jeden wielki brak umiaru. Chaos, który kusi i inspiruje po dziś dzień, bo nadal pachnie czymś zakazanym i tajemniczym. Nie wiem jak wy, ale ja tam to lubię :)

Przy okazji, pozwolę sobie na małą retrospekcję:

Jakiś czas temu, spotkałam się z przyjacielem z liceum. Nie widzieliśmy się spory kawał czasu, to prawda, ale nie straciliśmy ze sobą kontaktu. Był jedną z pierwszych osób, której opowiedziałam o pomyśle na bloga. Nie wyśmiał mnie ani nie zniechęcał, za to pożyczył książkę “Narodziny Broadwayu” Jerome’a Charyn’a, która okazała się idealna na długą podróż samolotem. Szczerze polecam wszystkim wielbicielom tematu; przyjemnie się czyta, doskonale oddaje klimat miejsca, no i sprzedaje parę ciekawych historii z życia elity.

Na przykład story o amerykańskiej aktorce polskiego pochodzenia, która została okrzyknięta jedną z najpiękniejszych kobiet świata. Szczerze? Nie spodziewałam się Polki na Broadwayu, a tutaj proszę. Mamy swój udział w jego kreowaniu:)

Ana Held. Pani Polka z Broadwayu :)

Ale Broadway, to przede wszystkim muzyka i taniec, dlatego w książce Jerome’a Charyn’a nie brakuje nawiązań do nocnych klubów, w których toczyła się większa część życia artystycznego. A skoro już o nich mowa, to…

The Cotton Club. Och jak bardzo!

Legendarny nowojorski klub, znajdujący się w sławnej dzielnicy Harlemu. Jedno z najważniejszych miejsc muzyki jazzowej lat 20 i 30. Na scenie występowali nie tylko biali, ale również czarnoskórzy artyści (co wzbudzało nie lada sensację), a przy stolikach rozkładała się gangsterska klientela (ten fakt przyprawiał o dreszcze równie mocne co ów pierwszy). To było najchętniej odwiedzane miejsce na Broadwayu. I nic w tym dziwnego – wszyscy lubimy dobre występy, a tam miały one miejsce co wieczór.

Nicholas Brothers. Główna atrakcja Cotton Clubu

Skoro już mowa o dobrych występach, byliście ostatnio na jakimś godnym polecenia musicalu? Bo nie wiem czy wiecie, ale zbliża się jesienno-zimowy maraton odchamiania pt. teatry, opery i inne kulturalne występy. Zawsze fajnie wziąć w czymś takim udział;)

No a tak w ogóle, z racji na niskie temperatury jakie panują ostatnio w Polsce, pozdrawiam Was gorąco i na sam już koniec zarzucam cytatem z piosenki z 1909r. Bo w sumie…

…to ja też chcę na stary Broadway :<

 

Karolina

6 Comments

  • Andrzej

    25.09.2012 at 12:49 Reply

    Świetna okładka książki :)

    • Karolina Szpunar

      25.09.2012 at 22:39 Reply

      Oj tak!:)

  • Piotrek

    25.09.2012 at 17:50 Reply

    Blog żyje, yey! :D Książka zawiera dużo ciekawostek, napisana świetnym nowojorskim stylem, więc także polecam. Taa Anna Held… i jej kąpiele w mleku :p

    • Karolina Szpunar

      25.09.2012 at 22:38 Reply

      No proszę Cię, na taką urodę trzeba sobie zapracować! ;)

  • Karol Dębkowski

    08.10.2012 at 10:52 Reply

    Nie wiem dlaczego, ale ta notka jakoś wionie atmosferą Casablanki.

    A ja lubię Casablankę.

    • Karolina Szpunar

      09.10.2012 at 00:42 Reply

      :)

Post a Comment