Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
1893b3482547239eb6bf5adbcc3b95a9

Zalety mieszkania w lesie

Tak właśnie – w lesie.

Chociaż marzy mi się piękny loft w centrum miasta (o którym pisałam o TU :), póki co mieszkam sobie na obrzeżach -przy lesie, gdzie drzew, grzybów i łosi pod dostatkiem.

Są tego dobre strony, nie powiem. Mogę na przykład całe dnie spędzać na spacerach i wdychać czyste powietrze (jak na grzeczną blogerkę przystało), no i generalnie mam ładne widoki za oknem.

A w zimie i na jesień, kiedy pogoda nie sprzyja wychodzeniu na zewnątrz… no cóż, za wiele klubów, kawiarni i muzeów to u mnie nie ma;) Ujmując to inaczej, nie ma praktycznie w ogóle. Dlatego mój losowy dzień wyglądałby mniej więcej tak:

sweet focie w odbiciu lodówki też są spoko.

:>

herbata z miodem, cytryną i goździkami <3 do tego piernik domowej roboty mmm

Własnoręcznie zrobione dziury w jeansach definitywnie zwiastują nadejście wiosny! proste. ;)

hipsterskie zabawy z instagramem? obowiązkowo!

#oldfashionedgirl   ;)

Niestety!

Ogromną wadą mieszkania na pięknych obrzeżach są długie podróże (jeśli mam być szczera, to nieważne dokąd jadę, zawsze jest daleko). A skoro jest daleko to i pakuję się na ten wyjazd jak na sójka za morze.

Z tymi wszystkimi tobołami i najpotrzebniejszymi rzeczami wyglądam jakby wyjeżdżała na conajmniej 2 tygodniowy urlop, a nie na całodzienne zajęcia w centrum.

Podsumowując – polecam i nie polecam.

A jakie są Wasz odczucia? Lepiej mieszkać w głośnym centrum, czy na spokojnych obrzeżach?

Karolina

 


 

8 Comments

  • Agata

    06.03.2013 at 21:55 Reply

    Wygląda na to, że na obrzeżach mieszka się smakowicie :) Mnie kusi natura bardzo, ale wizja dojazdów studzi zapał. Całe życie mieszkałam blisko centrum Wawy i jestem rozleniwiona. Wszędzie blisko! Z drugiej strony, żeby pójść do lasu i odpocząć trzeba robić całą wycieczkę. Może centrum za młodu, a obrzeża jakoś kiedyś ;)

    • Karolina Szpunar

      08.03.2013 at 17:36 Reply

      Dojazdy są straszne :( Ale wiosna i lato w pewnym sensie wynagradzają komunikacyjną udrękę – jest pięknie jak nigdzie w centrum!

  • OttON

    06.03.2013 at 22:30 Reply

    Mieszkałem przez 3 lata swojego życia w na Mokotowie. Teraz mieszkam na samym krańcu stolicy i nie zamieniłbym tego miejsca nawet gdyby mi dawali apartament w samym centrum. Jakiś czas temu byłem w mieszkaniu koleżanki pod Placem Zamkowym. Miejsce fajne, niecałe 5 min do UW, ale niestety hałas szczególnie w wieczory i weekendy odstrasza od tego miejsca. Jedyne miejsce w stolicy gdzie mógłbym jeszcze zamieszkać po za domem na przedmieściu lub totalnie po za stolicą (ciągnie mnie nad morze lub na Podkarpacie :P), było na Sadybie, na skrzyżowaniu Sobieskiego z Bonifacego – segmenty z ogrodami były (i nadal są) tam cudne.

    • Karolina Szpunar

      08.03.2013 at 17:39 Reply

      Hm, zastanawiałam się kiedyś nad tym jak zamieszkać w ścisłym centrum Warszawy i uniknąć tego całego hałasu. Myślisz, że mieszkanie na najwyższym piętrze wieżowca coś by zmieniło? :P

  • Martyna

    07.03.2013 at 00:19 Reply

    Najlepiej byłoby mieszkać w centrum i mieć własny domek na obrzeżach na ucieczki ;) A tak serio to … wybieram spokój, choć niemożność wpadnięcia na mieszkanie np w okienku na uczelni jest męcząca, to brak hałasu po całym dniu jest niezastąpiony :) Łatwiej jest mi wybrać, ponieważ jestem domatorem i nie potrzebuję miasta co wieczór

    • Karolina Szpunar

      08.03.2013 at 17:42 Reply

      Ja w sumie też jestem typem domatora :) Bardziej niż niemożność codziennego wyskakiwania na miasto, dokuczają mi właśnie okienka na uczelni i problem z dojazdami do przyjaciół, którzy mieszkają 2h drogi ode mnie. No ale wszystko ma swoje plusy i minusy, tak mówią ;)

  • Gosia Maik

    20.03.2013 at 21:44 Reply

    Czytając tą notkę odtwarzam sobie nagranie dźwięków lasu z youtube i baaardzo za nim tęsknię! Chociaż mieszkam na Natolinie i do lasu mam niedaleko, to mam na myśli tęsknotę za lasem letnim, z tymi wszystkimi dźwiękami i zapachami… Natolin jest dla mnie lokalizacją optymalną, chociaż opcjonalnie mogłabym przyjąć luksusowy apartament na Powiślu ;)
    P.S. Zachwycam się Twoim królikiem! Trafiłam do Ciebie z instagrama właśnie dzięki króliczym zdjęciom. Uszak jest przecudny! Nie mogę uwierzyć w to, że one bywają takie maleńkie, z mojego Tuptusia wyrosło prawdziwe bydlę:)

    • Karolina Szpunar

      25.03.2013 at 13:33 Reply

      Natolin to piękna okolica, zazdroszczę :) Ach, letni las! Też za nim tęsknię, a póki co jeszcze wiosna nie przyszła. Trudne jest to wyczekiwanie :(
      P.S. Dziękuję w imieniu królika za wszystkie komplementy :D No rośnie maluch, rośnie jak na drożdżach – przymierzam się właśnie do kupienia większej klatki. Orientujesz się może czy to duży koszt? Taka klatka na dorosłego baranka

Post a Comment