Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
Shopping mall – a new way of slowly dying

Galerie handlowe – nowa, powolna śmierć

Najlepszym pomysłem na zrobienie mi na złość, jest wysłanie mnie do galerii handlowej w godzinach szczytu. Serio, popularna galeria handlowa + godzina 16-17 a wtedy voilà, lepiej nie wchodzić mi w paradę! Zamiast listy zakupów, trzymam się kurczowo drogi do wyjścia, marząc by jak najszybciej zakończyć te kilkugodzinne męki. To ciągłe popychanie, wrzaski, walające się po podłodze sklepów ubrania.

Są trzy rzeczy, których szczerze nienawidzę: nasilający się hałas, marnowanie czasu i chamstwo. To bardzo krótka lista, ale “szczęśliwie” wszystkie owe podpunkty mają swoje ujście w jednym miejscu naraz – w galerii handlowej. A ponieważ na samą myśl o tej torturze aż mnie skręca, pozwólcie że dam ujście swej frustracji, zadając kilka dręczących mnie pytań:

Dlaczego ludzie w galeriach handlowych mają w nosie zasady ruchu? Ni to z gruszki, ni z pietruszki tarasują główne przejście, albo popchną kogoś plastikową siatką i dziwią się o co tyle hałasu. Przecież to świat kręci się wokół nich, a nie na odwrót.

Dlaczego nikt nie podnosi popchniętej z wieszaka bluzki? Rozumiem, że czasami się tego nie zauważy, ale poważnie, musi być coś nie tak, skoro ekspedientki nie nadążają ze sprzątaniem uwijając się jak mrówki, a na podłodze zamiast posadzki mamy dywan z fatałaszków.

Dlaczego  ekspedientki co sekundę pytają czy czegoś mi nie podać, a kiedy grzecznie odpowiem że “nie, dziękuję, tylko się rozglądam” od razu przechodzą do ataku i oferują mi 50 różnych produktów? To strasznie zraża! Już nigdy więcej nie wejdę do tego sklepu, bo wiem że zmarnuję tam niepotrzebnie czas na odpędzanie natrętnej sprzedawczyni.

A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sama zachowuję się w galeriach handlowych podobnie. Zapatrzę się na witrynę i wpadnie na mnie kilka osób, popchnę pudełko z płatkami i nie podniosę go, bo nie zauważę. Nie czuję się dobrze ze swoim zachowaniem, nie lubię i nie chcę taka być! Dlatego galerie handlowe nigdy nie będą moją ulubioną formą spędzania czasu. Chyba że takie mało uczęszczane i najlepiej w godzinach porannych, tuż po otwarciu, kiedy jeszcze nie zbiegnie się do nich pół Warszawy. Opuszczone, mistyczne galerie… ach! Marzenia ;)

Poza tym, jak już coś kupuję, to uwielbiam być rozpieszczana. Jak każdy klient w potrzebie. Wyjątkiem są second-handy których cały czas się uczę, no ale coś za coś – limitowana, bardzo tania bluzka za ścisk i sinaki? Tę cenę rozumiem, to jestem w stanie przeżyć.

Dlatego tak dobrze czuję się kupując w sklepach internetowych. Siadam sobie wygodnie przed komputerem, przegryzam co nieco (jedzonko na zawsze w mym sercu <3), w tle robię jeszcze milion różnych rzeczy naraz, a przy tym scrolluję sobie katalogi z produktami. Kosmetyki, ubrania, jedzenie, książki, filmy – wszystko! Byle tylko nie zmierzać się z szalonymi tłumami i bolesnymi wrzaskami z galerii handlowych.

Kupowanie przez internet to błogosławieństwo naszych czasów. Zero targania tobołów, brzydkich, czerwonych odcisków na dłoniach od noszenia plastikowych siatek. A jeśli dostawa jest darmowa no to już w ogóle! Mogę nie wychodzić z domu :D

A Wy lubicie kupować przez internet? Podrzućcie mi adresy swoich ulubionych sklepów online – z chęcią poszperam :)

The best way to spite me is to send me to shopping mall during the peak hours. Seriosuly, me + the most popular shopping mall in town + about 4 – 5 p.m. and voilà! Instead of shopping list I’m holding on tightly to the nearest way out. In that decisive moment I’m only dreaming about finishing these hours of torment as soon as possible. All this constant pushing, yelling, scattered clothes – it’s unbearable!

You have to know that there are three things I hate the most: escalating noises, waste of time and rudeness. This is a very short list but ‘fortunately’ all of those things occur in (yay, what a surprise!) shopping mall. And because I’m writhing at the very thought of this torture, I’ll vent my frustration by asking a few questions that are nagging me:

Why are people in shopping malls forgetting about traffic rules? All of the sudden, someone’s blocking the main passage, another person is pushing me with his plastic mesh. The funny thing is that at the same time there’re all having no idea what all the fuss is about. After all, the world revolves around them, and not vice versa.

Why nobody is sticking up the clothing that they’ve dropped? I understand that sometimes you just don’t notice, but seriously! There must be something wrong if assistants are beavering away but still cannot keep up with cleaning, and the entire floor is in the clothes.

Why every second shop assistant is asking me if I need something, and when I politely answer that “no thanks, just looking around” they immediately proceed to attack and offer me 50 different products? It’s terribly discouraging! And as the result I’ll never walk into this store again, because I know that I will waste time there just to ward an obtrusive saleswoman off.

But the worst thing of all is that I am behaving similarly in shopping malls. For example I’m staring at the storefront when other people are waiting to pass by. I am also dropping food products from shelves and I’m too busy collecting things from my shopping list to notice that. I don’t feel good acting like this and I do not want to be like that! That’s why shopping malls will never be my favourite way of spending free time. Unless I’ll go to a rarely frequented one, during  morning hours and just after the entrances were opened. Without a half of Warsaw wandering around. What a beautiful, idyllic dream of perfect shopping malls! So bad they can’t exist.

Besides, when I’m buying something, I love to be pampered, as every, conscious customer does. The exception are second-hands, I’m still learning how to shop there, but the truth is there is a trade off between a limited, very cheap clothe and throng in the shop or bruises. I understand this price, I am ready to pay it.

That’s why I feel so good shopping online. I can sit comfortably in front of my computer, eat something delicious (foodie mode <3), do million other things in the background and search for new catalogs of products I need. There is a whole variety of possibilities: cosmetics, clothes, food, books, movies – everything! And the very process of buying is so much more enjoyable than in the shopping mall!

Online shopping is a blessing of our times.  And if delivery is free? I’m happier than ever! I don’t even have to leave my house if I don’t want to!

And what about you – do you like to buy things online? Can you share with me your favourite online shops? :) I’d love to enlarge my own list.

21 Comments

  • Asia

    13.03.2014 at 18:05 Reply

    Niby często jestem w galeriach handlowych, ale od pewnego czasu coraz mniej ubrań udaje mi się w nich znaleźć. Nie do końca wiem, od czego to zależy, ale zawsze coś jest nie tak – kolor nie ten, a tu odstaje, a tu się marszczy… Za to faktycznie coraz częściej kupuję przez internet (chociaż są rzeczy, które przez internet trudno się kupuje – np. buty). Asos.com na pewno znasz, ale muszę pochwalić za darmową dostawę (kurierem!), bardzo dużo dostępnych marek, dużo przecen i super kontakt z klientem w razie problemów. Ostatnio kupowałam w polskim Denimboxie, ale jeszcze nie dostałam paczki, więc ciężko mi ocenić ;) A już nieubraniowo – zapachdomu.pl bo miewają fajne wyprzedaże Yankee Candle ;)

    • Karolina Szpunar

      13.03.2014 at 22:24 Reply

      Asos.com znam, ale jeszcze nigdy tam niczego nie kupiłam :) Pora to zmienić, bo widzę że mają śliczne płaszcze!
      Zapachdomu.pl znam i bardzo lubię, a Denimbox dorzucam do swojej listy ulubionych sklepów!
      Bardzo Ci dziękuję za linki! :*

  • Andrzej

    14.03.2014 at 09:31 Reply

    Super wpis:)

    • Karolina Szpunar

      14.03.2014 at 10:01 Reply

      Dzięki :)

  • Ania

    14.03.2014 at 10:03 Reply

    Też myślę, że kupowanie przez internet to błogosławieństwo naszych czasów. I cieszy mnie, że nie jestem osamotniona w nielubieniu galerii handlowych. Mimo wszystko jednak nie mam odwagi kupować niektórych ubrań przez internet, muszę przymierzyć, żeby wiedzieć, że to jest to :) Ale do całej reszty nie muszę wychodzić z domu!

    P.S. Uwielbiam Twój blog <3

    • Karolina Szpunar

      14.03.2014 at 10:19 Reply

      Masz rację, np. butów to nawet ja nie ośmielę się kupić online – za bardzo zależy mi na tym żeby były wygodne i wytrzymały dłużej niż sezon :) Nie da rady odciąć się od galerii handlowym zupełnie, no trudno

      P.S. Takie miłe słowa od Niebałaganki? Oja, dziękuję :* Ja Twojego bloga też mocno czytam!

      • Ania

        14.03.2014 at 11:46 Reply

        No i teraz ja się zaczerwieniłam :*

        • Karolina Szpunar

          16.03.2014 at 14:45 Reply

          :D

  • Adela

    14.03.2014 at 11:07 Reply

    Nienawidzę zakupów. Nienawidzę przeciskać się przez tłumy ludzi i szukać ciuchów, które były już milion razy przymierzane, przemacane i często gęsto są po prostu brudne lub zniszczone. Zdecydowanie wolę zakup w internecie, szkoda że nie wszystko da się tak kupić… Fajny wpis, ostatnio nie zaglądałam do Ciebie, muszę nadrobić:)

    • Karolina Szpunar

      14.03.2014 at 13:15 Reply

      Witam z powrotem na pokładzie :D

  • Monika

    14.03.2014 at 11:27 Reply

    Ja ostatnio zamawiam rzeczy tylko kurierem do domu i tylko z bezpłatną możliwością zwrotu, w stylu że kurier do mnie przyjedzie i zawiezie do sklepu. Inaczej robię się agresywna w sklepach :D

    • Karolina Szpunar

      14.03.2014 at 13:16 Reply

      To jest idealne wyjście z sytuacji! Też tak zacznę robić :D

  • Ewa

    14.03.2014 at 15:28 Reply

    Buty o tyle jest sens kupować online, o ile wcześniej przymierzy się je stacjonarnie, a potem wyhaczy połowę taniej w sieci :)

    Tak samo nienawidzę galerii, dostaję ataku paniki i wychodzi na światło dzienne moja klaustrofobia :)

    sklepy: asos, zalando

    • Karolina Szpunar

      15.03.2014 at 11:33 Reply

      Z butami – święta prawda!
      A zalando dopisuję do swojej listy :) Dziękuję!

  • Alessa

    15.03.2014 at 12:39 Reply

    Chyba będę mało kobieca, jak napiszę, że nie znoszę galerii handlowych. Nie przemawia do mnie bieganie po zapchanej ludźmi, zaślepionymi zresztą “blig bling” wystawami, galerii. Nie znoszę hałasu, zgiełku i rozpychających się na korytarzach ludzi. Tu jakaś parka, która przyszła na wybieg, bo bardzo zakochana, tam jakieś dwie starsze kobiety, które chyba prezentu dla wnuczka szukają, bo poruszają się w tempie slow motion, obok zaś dzieciaki biegające wkoło matki, rzucające się na posadzkę z krzykiem i przytupem, tam jakaś pani modna, która wręcz biegnie przez galerię na niebotycznych szpilkach ze stosem eleganckich toreb z najdroższych sklepów, jakby zaraz jej mieli wszystko wykupić. Nie lubię. Zakupy robię w internetach. Na szczęście jest dziś kilka wysoce wykwalifikowanych portali, dzięki którym taka strata czasu, jak zakupy, nie jest trudna :) A galerie handlowe omijam szerokim łukiem! :)

  • Ola

    15.03.2014 at 22:34 Reply

    Karolina, podasz parę swoich ulubionych stron kosmetyczno-modowych z których korzystasz? :)

    • Karolina Szpunar

      16.03.2014 at 14:44 Reply

      Jasne :)
      Najczęściej robię zakupy na etsy.com – to istny raj dla wielbicieli rzeczy handmade i vintage. Przepalam tam najwięcej pieniędzy ;) Znajdziesz tam wszystko! Od ubrań, akcesoriów i biżuterii, po kosmetyki i rzeczy do domu.
      Uwielbiam też anthropologie.eu – produkty tam dostępne są naprawdę wyjątkowe!
      A standardowo americanapparel.co.uk i sheinside.com. Lubię też sklepy online znanych marek stacjonarnych, takich jak American Eagle, New Look, czy Oysho.
      Z kosmetyków – wyżej wspomniane etsy.com, sephora.pl, loccitane.pl

      • Ola Stanislawiak

        16.03.2014 at 21:04 Reply

        Dzięęki, idę to wszystko poprzeglądać :)

        • Karolina Szpunar

          16.03.2014 at 21:10 Reply

          Nie ma za co :) Przyjemnych zakupów!

  • Natts

    16.03.2014 at 18:19 Reply

    Ja muszę mieć na wyprawę do galerii odpowiedni humor. No i unikam odwiedzania tego miejsca w godzinach popołudniowych w weekendy, wtedy to jest naprawdę istny koszmar. Do zamawiania online jeszcze nie całkiem się przekonałam, ale np. sheinside kusi mnie swoją ofertą :) Obawiam się jedynie niedopasowanego rozmiaru lub koloru/fasonu odbiegającego od tego na zdjęciu.

    • Karolina Szpunar

      16.03.2014 at 18:32 Reply

      Dlatego tak ważne jest znalezienie sklepu, który daje możliwość zwrotu towaru – coraz więcej marek decyduje się na takie rozwiązanie, to jest dobra informacja :)

Post a Comment