Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
Urok czy seksapil - oto jest pytanie! - Old Fashioned Girl

Perfumy, które przenoszą w czasie

Wszyscy kojarzymy reklamę Chanel No. 5 :) Nawiązuje do Moulin Rouge, gra w niej Nicole Kidman, gra też przystojny pan którego niestety nie kojarzę :> Za każdym razem nabieram się na rozmach tej reklamy i dziwię, że nie trwa tyle, ile każda wielka, hollywodzka produkcja trwać powinna. Pokazuje wszystko – sławę, pieniądze, samotność, miłość, romans, tragedię, szacunek, sukces, tęsknotę…  Wygląda jak film, a wszystko po to żeby TE perfumy prezentowały sie w niej bosko. Żebyśmy wszystkie chciały być jak Nicole Kidman, a przede wszystkim pachnieć jak ona.

Są najważniejsze. NIGDY nie wychodzą z mody. I tutaj zwolnię na chwilę.

Ja to rozumiem, szanuję, ale ich zapach zupełnie mi nie podchodzi. Opakowanie, też nie. Może to kwestia mojego niewprawionego nosa, albo przeciętnego gustu, ale za nic w świecie nie mogę się do nich przekonać. No nie umiem, próbowałam wiele razy i nadal nic.

Uwielbiam ideę, swoistą legendę tej marki. Z podziwem oglądam ich ‘wypasione’ reklamy. Ale niestety, swoich perfum musiałam poszukać gdzie indziej.

W końcu doszło do tego, że wybrałam się na profesjonalne poszukiwania perfum, które przeniosą mnie w czasie:) W trakcie zrozumiałam, że nie tylko zapach ma dla mnie znaczenie, opakowanie też! Nie ma nic romantyczniejszego niż piękne, kobiece perfumy, najlepiej z tzw. “psikadełkiem” (wybaczcie, ale nie znam profesjonalnego określenia, dlatego pomogę sobie obrazkiem)

Żeby nie było, tych konkretnych perfum nie widziałam nigdy w życiu, a zdjęcie wrzuciłam tylko ze względu na wyjaśnienie wyglądu buteleczki.

No i właśnie.

Wracając do moich faworytów:

Miss Dior Cherie.

 

Perfumy promowane swego czasu twarzą Natalie Portman, to jeden z moich ulubionych zapachów. Dosyć drogie, ale zdecydowanie warte swojej ceny! Równocześnie słodkie i eleganckie, idealne na wieczór i każdą inną okazję :)

 

DKNY be delicious

 

No i to jest zagadka, bo opakowanie ani trochę nie jest takim, jakie sobie wymarzyłam, ale jest poręczne i… ładne. Co ważniejsze, zapach jest tak przepysznie idealny, że wynagradza wszystko inne.  Mój aktualny numer 1 :)

 Estēe Lauder pleasures exotic
Przepiękne, wiosenne i poręczne (bez problemu mieszczą się do małej torebki). Bardzo podchodzi mi design opakowania! Pod światło, przezroczystość flakonika prześlicznie kontrastuje z wyrytymi na szkle kwiatami. Taka mała rzecz, a jednak przekonała mnie do zatrzymania się przed właśnie tymi perfumami. Dopracowane szczegóły, to taka sztuczka, która natychmiastowo przekonuje do danej firmy – dbają o nas, a to miłe:)
To moje typy.

 

A jakie są Wasze ulubione perfumy? :)

 

12 Comments

  • Monika

    21.02.2013 at 21:41 Reply

    A ja jestem jedyną znaną mi osobą (nooo poza moją Mamą oczywiście), która uwielbia Chanel no 5 i jak byłam w Paryżu to sobie poszłam do pierwszego założonego przez Chanel sklepu specjalnie po to żeby je kupić. Ale noszę je głownie jesienią i to do teatru. A reklama z Nicole jest boska, żadna inna późniejsza mi tak nie podpasowała.

  • Ksawery Karwacki

    21.02.2013 at 21:49 Reply

    Jeśli o damskie chodzi to Laura Biagiotti Roma i Venezia(tylko na litość boska te stare a nie te nowe, które są dramatyczne, nijakie i pachną jak dodatki do gazet dla nastolatek) idealnie kojarza mi się z Italią lat 50. Silne kobiety jednak znutką finezji, te skutery i harmonia grajaca w tle. Są tak włoskie jak to tylko możliwe.

    Oprócz tego Caleche Hermesa cudowny pudrowy aromat, który wręcz otula.

    Niestety, ale panie są uprzywilejowane w kwestii mnogości i jakości zapachów ;)

    Z męskich do głowy wpada mi tylko Bleu Channel delikatne lekko tajemnicz, świeże niczym młodzieniec wymykajacy się balkonem chłodną porą przed świtem.

    Heritage Guerlaina mocne, ciężkie, kolonialne. Dostojne niczym bogactwa zamorskich posiadłości i dóbr spływających do stolicy. Aromat godny gentlemana, który wrócił z wojaży po wielkim świecie, a na skórze przywiózł odrobinę egzotycznego poblasku, który czule pieści nozdrza.

  • Ola Stanisławiak

    21.02.2013 at 22:31 Reply

    Pleasure od Estee Lauder są przepiękne :) ale tak samo kocham Evidence z Ives Rocher ( też są z “psikadełkiem”, bardzo romantyczna rzecz :) ) oraz Splendor od Elizabeth Arden :)

  • Kamila

    21.02.2013 at 23:16 Reply

    W końcu ktoś, kto podziela mój brak przekonania do Chanel no 5 i nie ma oporów przed pulicznym przyznaniem się do tego. Żółwik :) Chociaż reklama faktycznie jest boska!

    Miss Dior są wspaniałe! Ale mój numer jeden to już na wieki Gucci Envy Me – mają pazur ;)

  • ...

    23.02.2013 at 09:18 Reply

    przystojny pan z reklamy to Rodrigo Santoro:)

    • Karolina Szpunar

      25.02.2013 at 12:00 Reply

      O! Warto zapamiętać na przyszłość :D

  • Anula

    23.02.2013 at 19:16 Reply

    Ostatnio odkryłam przypadkiem – zniżka w jednej z perfumerii za zebane punkty i kupon :) – perfumy Elizabeth Arden Beauty. Butelka jest niespecjalna, ale zapach “przenosi w czasie”. Powąchajcie.
    A co do Chanel, to też się nie zachwycam. Ale marketing wspaniały. Chciałam też przypomnieć o ostatniej, chyba najnowszej reklamie z Bradem Pittem. Mogę to oglądać w kółko…

    http://www.youtube.com/watch?v=mGs4CjeJiJQ

    • Karolina Szpunar

      25.03.2013 at 13:42 Reply

      Och, Brad Pitt to był strzał w dziesiątkę! :D

  • Krysia

    25.02.2013 at 12:17 Reply

    I ja nie potrafię polubić “piątki” Chanel. Natomiast uwielbiam:
    Bulgari “Omnia” – zupełnie nowoczesny flakon, ale zapach jak najbardziej w stylu retro, lekko cynamonowy, mmmm…
    Do tego prawie wszystko Kleina, szczególnie “The Truth”.
    No i Moschino “I love love”! <3 Ale to typowo na lato.

    • Karolina Szpunar

      25.03.2013 at 13:43 Reply

      Moschino też bardzo lubię :) Ale zaintrygowałaś mnie tymi perfumami o zapachu cynamonu… hm, hm wyczuwam spacer po perfumeriach w najbliższym czasie :D

  • Gosia Maik

    20.03.2013 at 21:31 Reply

    Ja właściwie znam niewiele osób z mojego pokolenia, które przepadają za Chanel no 5 – ten zapach jest już trochę staroświecki, niedzisiejszy. Lubię go na mojej mamie ale sama raczej nie kupię. Zainteresował mnie ten post bo właśnie przedwczoraj odkryłam, że w żadnym z moich flakoników nie ma już ani grama perfum, chociaż ciągle mi się zdawało, że jeszcze mam coś w zapasie… Poszłam do perfumerii i zupełnie na chybił – trafił powąchałam Miss Dior i BINGO! Fantastyczny zapach, od razu przypadł mi do serca i kupiłabym bez zastanowienia, gdyby nie to, że minutę później powąchałam jedne z perfum Chloe – Love. I… drugie bingo:) no teraz mam dylemat…

    • Karolina Szpunar

      25.03.2013 at 13:42 Reply

      :D A bo z tymi perfumami to taka podchwytliwa sprawa jest że hej! Najfajniej byłoby mieć kieszenie wypchane pieniędzmi i kupować perfumy parami – jedne na dzień, drugie na wieczór i problem z głowy :)

Post a Comment