Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
A few words of advice that Patti Smith gave me

Kilka rad od Patti Smith

Nie od zawsze interesowałam się muzyką, a mimo to pełni dziś w moim życiu bardzo ważną rolę. Uwielbiam ją, nie wyobrażam sobie życia bez niej. I nie mam na myśli puszczania non stop i na pełen regulator radia, chociaż tak też się zdarza ;)

Pamiętam dzień w którym tata kupił mi moją pierwszą płytę CD. Sam, fan Iron Maiden i AC/DC zebrał się na niewyobrażalny gest kupując małej dziewczynce płytkę francuskiej pop-gwiazdki Alizée. Tak czy siak, zadziałało! Złapałam przynętę i tydzień później sama zaciągnęłam tatę do sklepu z płytami, tym razem wybierając sobie album sama – i tak, była to Shakira. Mieszkaliśmy wtedy w Rzeszowie. Dostęp do Media Marktów i Saturnów był nieosiągalny i możliwe że właśnie to zadecydowało o moim podejściu do kupna płyt, z którego do tej pory potrafię zrobić całkiem spektakularny a już napewno za długi rytuał (haha! dla tych którzy twierdzili że wytrzymają ze mną w sklepie z płytami). Teraz, w dobie internetu, nie potrzebuję już nigdzie przesiadywać żeby dorwać nowy, ukochany krążek. Teraz wystarczy wykupić miesięczny abonament, albo zamówić online płytkę z dostawą kurierem. Nie zrzędzę, naprawdę, bardzo się cieszę że świat tak szybko się zmienia.

Kiedy po raz pierwszy trafiłam na Patti Smith, nie do końca rozumiałam przekaz jej utworów – przyznaję się bez bicia. Mój język angielski (choć wtedy kłóciłabym się że jest inaczej!) delikatnie mówiąc kulał, o zrozumieniu poezji śpiewanej w przypadku braków językowych już nawet nie wspominajmy. Tym co mnie urzekło było brzmienie. Spontaniczne, szczere, mocne granie, które sprawiło że nagle wskoczyłam w glany i przetarte dżinsy. Patti Smith, tak samo szybko i niespodziewanie jak ją odkryłam zniknęła z mojego życia, na rzecz innych, mniej lub bardziej ambitnych zespołów rockowych. Wszystko po to, żeby pomachać mi dosłownie kilka miesięcy temu, w księgarni u Jabłkowskich (tak, TYCH Jabłkowskich:)). Poprosiłam więc ładnie Świętego Mikołaja, bo mam chody u najfajniejszego na świecie, czy by mi nie podrzucił tak z jednego egzemplarza chociaż – w nagrodę za obronę pracy i w ogóle… To wtedy, dzięki tej niebieskiej książce z dwójką młodych ludzi na okładce (swoją drogą ubranych jak “poszarpańce”:D ) przypomniałam sobie o trzech wartościach, które w natłoku codziennego życia jakoś mi umknęły. Poniżej podrzucam Wam te trzy rady:

1. Nie wiadomo jakie zło nas w życiu spotka, tak dla pewności nie dajmy się niczemu ani nikomu złamać. Patti miała mnóstwo okazji do poddania się (i to na wielu płaszczyznach), a jednak tego nie zrobiła – szła do przodu nawet kiedy bolało i za to ją szanuję.

2. Aby być w czymś dobrym, trzeba się zdrowo napracować. Nie ma że się nie chce, albo że boli. Dyskomfort oznacza robienie postępów! A jeśli nie jest się w stanie znieść przeszkód, to najlepszy znak że chwyciliśmy się nieodpowiedniego zajęcia. Gdyby było łatwo, to każdy byłby mistrzem świata. I w tym miejscu niski ukłon w stronę obojga bohaterów książki – tyle godzin pracy (w naprawdę paskudnych warunkach) ile oni włożyli zasługuje na podziw. W efekcie oboje osiągnęli zamierzony cel :)

3. Najlepszą inwestycją jest wiara w drugiego człowieka. Bo choćby się było nie wiem jak silnym psychicznie, to w pewnym momencie zwyczajnie potrzebujemy kogoś obok. Niekoniecznie ukochanego, bądź ukochanej – bardzo często najlepszą opcją jest przyjaciel, który bez względu na okoliczności pomoże nam wykaraskać się z dołka. A do zbudowania podobnej relacji potrzeba mnóstwa zaufania ze strony obojga. I nie muszę chyba dodawać, że w dużej mierze o tym są “Poniedziałkowe Dzieci” – o bezwarunkowej i bezinteresownej przyjaźni pomiędzy dwójką młodych ludzi, którzy okazali się być swoimi artystycznymi, bratnimi duszami i wspierali się nawzajem bez względu na okoliczności.

Dzięki tej książce odkryłam na nowo dlaczego uwielbiam Patti Smith i jej muzykę. Dodatkowo nabawiłam się nowego marzenia – chcę kiedyś pojechać do Nowego Jorku, stanąć na przeciwko Hotelu Chelsea (to tam Patti tworzyła swoje pierwsze dzieła), dygnąć, a potem podreptać do pobliskiego antykwariatu i kupić tomik poezji P.Smith.

A jakie są Wasze ulubione biografie? Polecicie mi coś dobrego? Bo chyba zakochuję się w nowym (dla mnie) gatunku literackim:)

 Zdjęcia wymodziłam stąd: kamerka, parka, kaloryfer

 

 A few words of advice that Patti Smith gave me

A few words of advice that Patti Smith gave me

I wasn’t always so much into music, even though now it plays the leading role in my life. Basicaly I can’t imagine myself living without it. And I don’t mean playing radio all days and night – although it happens ;)

I remember the day my dad bought me my first CD. Being a huge Iron Maiden and AC/DC fan he really made his best while buying me the album of a french pop-singer Alizée. But it worked perfectly for me! I fell in love with music and on the next day I dragged my dad to the same store again to buy me a new album – and yes, it was by Shakira. Back then we were living in Rzeszów, the small city in the South of Poland. There was no chain of stores selling films or music albums then – it can be the reason of my irritating attitude to buying CD’s. I can literally spend hours walking and admiring all items in the music store. Nowadays that’s a real waste of time, thanks to all music streaming services that are available online. There’s no point in shopping for hours while you can subscribe your favourite musicians or buy their album on Amazon. In fact I like that kind of searching for music way much better – it’s more efficient :)

When I first heard Patti Smith’s music I wasn’t able to understand it fully – there’s no need to lie. My English was very bad and there was no option I could really appreciate the sung poetry. But something in her music touched me so deep inside that despite the fact I wasn’t understanding all the words and the message hidden behind it, I loved the sound. It was so spontanic, harsh and true! As soon as Patti Smith came to my life, she run away giving me space for another (better/worse) rock musicians, until I welcomed her again. It was just before Christmas time when I saw her book titled ‘Just Kids’ in one of the most popular stores in Warsaw. Quickly I wrote a letter to Santa (YOLO) and ask him to bring me that book. Fortunately my Santa Claus is a very nice guy and he gave me exactly the present I’ve ordered ;) It was back then when I’ve realised that this book will remind me of the most important values in my life. And here those values come:

1. You’ll never know when the bad things happen to you and why, so take your life as it is and don’t let those bad things bring you down. Best example is Patti, who had many occasions to give up because of all cruel things that happened to her but even though it was really hard she didn’t give up. And that’s why I admire her so much.

2. To be very good in something you love, you must work very hard. When you want to be good at something there are no excuses. No ‘oh, but it hurts so much!’ kind of stuff. You must leave your comfort zone as soon as possible and work as much as you can. Or give it up, because whining is the loudest of signals that this is not for you. If it was so easy, everybody would be the best. And here comes a very deep bow in front of Patti and Robert – they were hard working, young people, poor but ambitious and they’ve succeeded in the end.

3. The best investment we can make is the faith put in other people. No matter how strong we are, there will always be moments in our lifes when we will need somebody to be near. It doesn’t necessairly mean someone we love, like a husband, but also a friend who’ll help us when we’re getting down. And to building such a beautiful realtionship we need to put a lot of trust and faith to the other person. Summing up this is exactly what ‘Just Kids’ are about – the story of two friends, that came through many harm and bad events but where always there for each other – no matter what.

Thanks to that book I recalled why I admire Patti Smith so much. What’s more I got a new dream to fulfil – I want to go to New York (where I haven’t yet been) stand in front of the Chelsea Hotel (where Patti Smith was writing her poems and songs) bow gently and walk to the nearest second-hand bookstore and buy the book of poems by P. Smith.

And what are your favourite biographies? Can you recommend me something good? I guess I’m falling in love with a new genre :) 

Photos’ sources: 1, 2, 3

 

 

 

13 Comments

  • Meg

    18.02.2014 at 18:10 Reply

    Sting “Niespokojna muzyka”
    „Zaczarowane miejsca” Christopher Milne (nie wiem, czy można gdzieś ją dostać, mnie się udało kiedyś cudem na allegro)

    • Karolina Szpunar

      18.02.2014 at 20:05 Reply

      Obie brzmią świetnie! Poszukam ich, dzięki :)

  • Ola

    18.02.2014 at 23:12 Reply

    Cześć!
    Koniecznie obejrzyj dokument ‘Patti Smith: Sen życia’. Nie widziałam drugiego tak klimatycznego i oddającego duszę artysty filmu jak ten.
    Twój post wywołał u mnie taką samą radość jak ta, gdy nagle puszczają w radiu naszą ukochaną piosenkę :)
    Dzięki!

    • Karolina Szpunar

      22.02.2014 at 20:03 Reply

      Okeeeeej, to oficjalnie to najcudowniejszy komentarz jaki kiedykolwiek dostałam! Serio, mam łzy w oczach – tak się cieszę :) I dziękuję!
      Nie muszę chyba dodawać że dokument obejrzę na 250% :D

  • eve marie

    19.02.2014 at 23:09 Reply

    Kiedyś Nirvana była miłością mojego życia, a Kurt najprzystojniejszym mężczyzną ever. To były czasy, kiedy każdą piosenkę znałam na pamięć, a co drugą grałam na gitarze. Wtedy też przeczytałam chyba jedyną biografię w moim życiu “Pod ciężarem nieba” i byłam pod wrażeniem, jak fajnie jest wchodzić w skórę idola tak bardzo.

    • Karolina Szpunar

      22.02.2014 at 20:01 Reply

      Ej, śmieszna sprawa… Nirvana to jeden z moich ukochanych zespołów :D Siostro?
      A biografia ląduje na mojej liście to read :)

  • alegzandra

    04.04.2014 at 19:46 Reply

    Ach, ogomnie polecam autobiografię Chaplina, jest cudowana, coś czuję, że powinna przypaść ci do gustu

    • Karolina Szpunar

      04.04.2014 at 20:12 Reply

      Kurcze, widziałam tyle jego filmów, a nadal czuję że za mało o nim wiem – chętnie przeczytam tę autobiografię! Dziękuję za polecenie :)

  • Andrzej

    23.06.2014 at 20:05 Reply

    Chciałem lajknąć, a tu już lajknięte. Jak to tak!

    • Karolina Szpunar

      23.06.2014 at 21:18 Reply

      Ni wim :>

    • Karolina Szpunar

      23.06.2014 at 21:19 Reply

      ale zawsze może być tak: 2 lajk=szer :D

  • Ania

    24.06.2014 at 01:16 Reply

    Patti <3 wybierasz sie na koncert ? ;) Ja zbieram na bilet, mam nadzieje, ze jeszcza są:( MUSZĘ być! Pozdrawiam ;)

    • Karolina Szpunar

      25.06.2014 at 09:34 Reply

      Taaaak! <3
      Oj na bank jeszcze są bilety, muszą być!

Post a Comment