Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
vsco_0-12

Moja kraina cudowności

Przed Wami…

Ktoś mi kiedyś zwrócił uwagę na to, w jak beznadziejnej sytuacji znajduję się co rano, bo muszę wstawać co najmniej godzinę wcześniej niż znajomi mieszkający w centrum.

Miał rację – bywa ciężko!

Ale równocześnie mieszkanie poza centrum ma swoje wyraźne plusy, które zaczynam dostrzegać :) Jest w tym coś niesamowitego, takie bliżej nieokreślone przywiązanie do miejsca. Wydaje mi się że to ta bliskość nautry, że to ona wpływa na dobre samopoczucie i brak pośpiechu w ciągu dnia. Ludzie mieszkający na przedmieściach miasta i co za tym idzie nie mający zbyt blisko do dużych ośrodków kulturowych, często zamiast do kina, chodzą na rower, a zamiast plotkowania na ławce przed blokiem wybierają plotkowanie podczas spaceru do lasu albo na pobliską łąkę. I wiecie co? Patrząc na to z tej strony, już nie chce mi się narzekać na dojazdy. Wręcz przeciwnie – myślę sobie “coś za coś”, a taka wymiana w której zamiast jednej godziny snu dziennie, dostaję możliwość częstego obcowania z naturą bardzo mi się podoba :)

A co Wy byście wybieracie – łatwe dojazdy czy bliskość przyrody?

// Wszystkie zdjęcia zostały zrobione nie dość że w Middlewoods, to jeszcze przez Andrzeja Tucholskiego (omamo!). Dzięki Andrzej!  :)

Somebody told me once, that it has to be very hard for me to wake up every morning, at least one hour earlier than all my friends who live in the center of Warsaw.

That friend was right – it is really hard!

But at the same time I enjoy living in the suburbs :) It is something incredibly awesome that makes you attached to that place. I guess it’s the nature and a different activities we participate – instead of going to the cinema, we go on a bike trip, or instead of sitting on a bench in front of a block of flats, we go for a walk to the nearest forest or meadow. In these circumstances it seems to me like a very nice trade off, to  have such a far away travels to the center in order to be so close to nature.

What do you think? What would you pick – easy access to the center or closeness to the nature?

// All the photos were taken by the marvellous Andrew Tucholski in the place I affectionately call Middlewoods, or simply Home.

 

vsco_0-8

vsco_2-1

vsco_1-2

vsco_0-7 2

vsco_2-2

vsco_1-3

vsco_0-13

vsco_1-4

vsco_2-3

hat: H&M  //  dress: Lefties, // blazer: my mum’s // bag: my mum’s // shoes:  Ecco

// bracelet: American Eagle Outfitters 

3 Comments

  • Ula

    10.09.2013 at 19:49 Reply

    Ja tam jestem szczęśliwym dzieckiem centrum ;). Co prawda do lasu często na rower nie wyskakuje, ale za to wszędzie gdzie potrzebuję mogę na nim dojechać, taki plus.
    Ale Ty wyglądasz jakbyś była na swoim miejscu ;)

  • eve marie

    10.09.2013 at 21:11 Reply

    Świetna sesja. A ten lasek tylko dodaje klimatu :D
    Mnie to się marzy cudne mieszkanko do trzydziestki w jakimś cudnym mieście, a potem taka chatka gdzieś w górach, ale niedaleko do morza lub jeziora, z cudowną działeczką i własnymi warzywami :D Na razie jest mi dobrze, jak sobie tak wędrujem z miejsca na miejsce.

  • Ewa

    11.04.2014 at 14:05 Reply

    Też nie mieszkam w centrum ( na szczęście !). Na moim osiedlu jest dużo zieleni. Dojazd jest troszkę kłopotliwy, bo muszę wychodzić godzinę przed zajęciami. Ale nie zamieniłabym tego na mieszkanie wśród spalin i hałasu. Natura rządzi.

Post a Comment