Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
6 urodzinowych życzeń, które się spełniły - Old Fashoined Girl

Powód dla którego warto porzucić przyjaciela

Ten moment, kiedy wracasz ze spotkania z przyjacielem i masz gorszy humor niż wcześniej. To nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni, myślisz sobie. Z nim tak zawsze. I nagle stajesz. W końcu zrozumiałeś – to nie jest normalne, tak nie powinno być.

Dokładnie rok temu wyjechałam na Erasmusa do Portugalii. To były moje najlepsze wakacje! Po powrocie miałam nie tylko dużo do opowiedzenia o urokach tego kraju ale i całą masę przemyśleń na temat życia. Powolutku zaczęłam realizować wszystkie pomysły, które wykiełkowały na tym wyjeździe. To właśnie Portugalia sprawiła, że postanowiłam rzucić moje studia w Polsce. Bo widzicie, zrozumiałam, że w życiu potrzebny jest czasami przycisk “reset”.

Wszyscy jesteśmy kowalami własnego losu. Kiedy coś albo ktoś nas krzywdzi, wycofujemy się z walki, zmieniamy zasady gry. Dlaczego więc utrzymujemy kontakt z ludźmi, których nazywamy przyjaciółmi podczas gdy oni wciąż nas ranią, zawodzą, olewają? Wstydzimy się sami przed sobą przyznać, że zaufaliśmy komuś kto na to nie zasłużył, że kiedy zerwiemy z tą osobą kontakt będziemy mieć o jedną, bliską osobę mniej. Zwykły strach przed samotnością. Ale są znajomości, z których dla własnego dobra powinniśmy zrezygnować i to czym prędzej.

Haunted Air 1

Poniżej podrzucam Wam małą ściągę – trzy powody dla których warto zrezygnować z przyjaźni. To może brzmi strasznie, ale tak naprawdę, w większości tych przypadków nie ma z czego rezygnować, bo przyjaźni tam już dawno nie było, tylko jakieś tchórzliwe przyzwyczajenie.

1. Z przyjaźni się wyrasta.

Przyjaźnie z tymi samymi ludźmi nie będą zawsze wyglądać tak samo. Nie wszyscy potrafią ten stan rzeczy zaakceptować, ale taka prawda. Psiapsióły z liceum, na studiach mogą już nie mieć dla siebie tyle samo czasu i staną się po prostu  zwykłymi znajomymi. Brak czasu to jedno, a przerażające “Zmieniłeś się! Już nie jesteś taki jak kiedyś” to drugie. Śmieszy mnie bulwers na zmiany. Przecież to naturalne, że napotykając na swojej drodze coraz to trudniejsze wyzwania i poznając więcej nowych osób, chcąc nie chcąc zmieniamy się. To zdrowe! Bardziej niepokojące jest zachowanie osoby, która się tym martwi – bo to oznacza, że stoi w miejscu i nie zmienia się wcale. To oznaka strachu przed tym, co nowe, a porównywanie się z przyjacielem rozwijającym swoje nowe pasje, ryzykującym (chociażby rzuceniem studiów) jest jak cellulit. Brzydki i niepotrzebny w tym idealnie poukładanym życiu. Dlatego wiele przyjaźni, w których jedna osoba się rozwija, a druga nie ma na to ochoty rozpada się. Z dwojga złego, tak jest chyba lepiej – przestają się krzywdzić nawzajem.

2. Przyjaźń nie może być toksyczna.

Wbrew pozorom nie chodzi mi tu o szalone przykłady z używkami, przemocą i rasizmem. Taka toksyczność objawia się w bardziej codzienny i niepozorny sposób.

–  Kiedy tylko jedna osoba jest w ciągłym centrum uwagi, a rozmowy schodzą wyłącznie na jej problemy. W urodziny dzwoni do solenizantki na dosłownie minutkę życzeń i sutą godzinę biadolenia jakie życie jest złe, a ludzie dookoła paskudni. Oczywiście ani paskudne życie, ani napotkani ludzie nie mają nic wspólnego z solenizantką, ale kto by się tam przejmował ;) Przecież nie warto przerywać dobrej passy desperackiego wymuszania uwagi na siebie samego!

– Kiedy spotkania są częściej nieprzyjemne, smutne i przygnębiające, a wyjątkowo raz na ruski rok udadzą się sympatycznie. Każdy ma problemy, gorsze dni, zdarza się i PMS. Ale z większością malutkich problemów dnia codziennego dorośli ludzie potrafią sobie poradzić sami. Dopiero kiedy sytuacja jest naprawdę słaba, przyjaciele zakasują rękawy i pomagają, bez względu na to czy są niewyspani, głodni czy zaplanowali na ten dzień coś innego. Ale nawet najlepszy przyjaciel daje za wygraną, kiedy musi pomagać tej samej osobie non stop, co spotkanie i wiecznie w kółko, z tym samym. Zwyczajnie wyczerpują się wtedy baterie.

– Kiedy jedna z osób jest tzw. “wampirem energetycznym” i wykorzystuje duże pokłady empatii przyjaciela. To w sumie takie combo obu wcześniejszych podpunktów. Wiecznie jest źle, wiecznie niedobrze, a ty ze mną cierp o każdej porze dnia i nocy, przyjeżdżaj na każde zawołanie, bo inaczej jesteś złym przyjacielem! Oh well, nie. Takim szantażystom emocjonalnym mówimy zawsze grubiutkie, tłuściutkie NIE.

3. Przyjaźń nie może być jednostronna. 

To ciężka praca obu stron (pisałam o tym przy okazji postu o relacja matka-córka). Jeśli to wciąż ty umawiasz spotkania, organizujesz wyjścia, nie łudź się że kiedy przestaniesz, druga osoba zacznie się starać równie mocno. Zwyczajnie zapomni, przepadnie. Taka ot, smutna przyjaźń i smutne zakończenie.

Sami możemy decydować o tym z kim się przyjaźnimy, a z kim nie. Nie dajcie sobie wmówić że każda, raz zawarta przyjaźń musi trwać wiecznie! Nie bez powodu nazywamy przyjaciół “rodzeństwem z wyboru”.

3ladies

W swoim życiu poznajemy tysiące osób. Większości nie pamiętamy, albo troszkę kojarzymy z twarzy. Tych, z którymi wiążą nas przygody i ciepłe wspomnienia jest znacznie mniej, ale nadal wystarczająco wiele, żeby móc zadecydować z kim czujemy się najswobodniej. Spontaniczność, nienachalność i szczere rady (nawet jeśli bolą) – to jest to, co nazywam prawdziwą przyjaźnią! Oczywiście każdy z nas ma inną definicję. Ale z pewnością nie jest to jakieś takie  krzątanie się po kątach, lubię nie lubię, męczy mnie ale w sumie znamy się od podstawówki, nudzę się no ale spotkanie po latach powinno trwać minimum 3h. Nie.

Przyjaźń ma być piękna.

Jeśli przyjaciel Cię wkurza, powiedz mu o tym. Jeśli posłucha, dobrze. Jeśli nie, to daj mu jeszcze chwilę na przyswojenie i przeanalizowanie krytyki. Ale kiedy Twoje rady odbijają się od niego jak od ściany, kiedy nie istnieje dla niego nikt poza nim samym, a każde spotkanie sam na sam nastrojem przypomina pochówek na gotyckim cmentarzu? Wtedy usiądź i na spokojnie zastanów się – czy aby napewno, ta osoba ma prawo Cię unieszczęśliwiać? Jeśli wiesz, że to przejściowy etap, że zwykle zachowuje się inaczej – pomóż jej, bądź przy niej. Ale gdy widzisz, że to nie już nie jest ktoś z kim warto spędzać połowę swojego czasu, to daruj sobie. Pozwól żeby ta niszcząca Was przyjaźń zamieniła się w sporadyczne spotkania i uprzejmą znajomość na odległość.

Bo jak już spędzać z kimś czas, to tylko w najlepszym towarzystwie. Na spoko, fajne i w porządku szkoda życia.

Karolina Szpunar

That moment when you’re coming back from a meeting with a friend and you’re in the much worse mood than before. It’s not the first time it went so bad and not the last one for sure – you might think. And than you stop. You’ve finally realised this is not normal at all. It definitely shouldn’t be that way!

Exactly one year ago I went to Portugal on exchange under the Erasmus Programme. It was amazing! Best holiday I’ve ever had :) When I came back home I had so much to tell! Not only about the portuguese culture, but also about some really hard choices I had made back then in Porto. Slowly I began to fulfil my plans, one after another. One of them was quitting my studies. And I’ve finally realised that sometimes in our lives we just need the reset button.

We are all architects of our own fortune. When something or somebody hurts us we back away and change rules of the game. So why are we keeping in regular contact with people who hurt us, dissapoint and ignore on a daily basis? Why do we call them our friends? Is it because we are so ashamed to admit that we put so much trust into somebody that doesn’t deserve it? Yeah, I think so. We’re also afraid about having less friends around us. So it’s just an usual fear of being lonely. We have to overcome all fears and end up such friendship as soon as possible.

creepy-halloween-costumes-children-masks

To make it a lot of easier for you to decide if it’s high time to end your friendship or not, I’m sharing this short list of good reasons to give up on your friend. It might seem pretty rough, but the truth is, in most of examples shown below, friendship is no longer an option:

1. Growing out of a friendship

Times are changing, people are changing and so do friends. They never stay the same. For example, best friends from high school may no longer have as much time to hang out in college. So they become regular colleagues. Lack of time is one thing, but scary ” You’ve changed ! You’re no longer the same person I’ve met years ago ” is another. Outrages like this one make me laugh every time I hear one. After all, it’s so natural that encountering on our way more and more difficult challenges and meeting new people , willy-nilly, we change. It’s healthy! More disturbing is behavior of the person who’s outraging. Having problem with other people developing, this one decide to not change at all. It’s a sign of fear of changes, and comparing with a friend developing their new passions, risking (f.ex. quitting studies) is like a cellulite . It’s ugly and completely unnecessary in the ideal life of that person. That’s why a lot of friendships, in which one person is developing passions, and the other one is too afraid to do the same, are falling apart.

2. Friendship cannot be toxic. 

Contrary to appearances, I’m not talking about crazy examples of stimulants, violence and racism. This toxicity is manifested in more casual and inconspicuous manner.

– When only one person is constantly in the spotlight, and the conversation descend only to her problems. The birthday girl is called for literally a minute doze of wishes and sumptuous hour of whining that life is bad, and there is so many ugly people around. Of course, neither nasty life, nor nasty people have nothing to do with the birthday girl, but who cares there;) It’s not worth to stop a good luck of the friend calling just to desperately forcing everyone’s attention to himself!

– When meetings are often unpleasant, sad and depressing, and sometimes, just once a year, they go fine. Well, everyone has problems, bad days, PMS, all of that happens. But with most of the tiny problems of everyday basis adult people can really cope alone. Only when the situation is really bad, friends roll up their sleeves and help, regardless whether they are sleepy, hungry or had other plans for that day. But even the best friend gives up when he has to help the same person non-stop, during every meeting and eternally in a circle, with the same problems over and over again. Friend is not a therapist, you know that, right?

– When one person is called. “energy vampire” and uses large empathy of a friend to feel better. It’s pretty much a combo of both previous subdivisions. “Everythin is always wrong, and you suffer with me anytime, day or night! You should arrive to my place and hug me and help me and call me, otherwise you’re a bad friend!” I’d say nope. for that. Such emotional blackmailers are no friends at all!

3. Friendship cannot be one-sided. 

Being a good friend is a hard work for both of sides (I’ve written about it in the previous post). If it’s only you organising all meetings, remembering every conversation and jokes don’t you even wish this friendship will last. The second person will never care as much as you do. So end it up as soon as possible and don’t prolong that miserable journey of yours.

letterpress.sheep

It’s always your choice. Only you can deside whether you will become friends with someone or not. Don’t you ever believe that every friendship should last forever, no matter what. There is a good reason for calling our friends “siblings of choice”!

We are to get to know thousands of different people in our life. The majority of them we won’t remember. Those with whom we relate the adventures and warm memories is much less, but still enough to be able to decide whom we feel most comfortable with. Spontaneous, non-pushy and full of sincere advices (even if them hurt a little) – this is what I call true friendship! Of course, each of us has a different definition. But surely this is not anything like: I don’t know…  I do not like him, I’m tired but all in all we know each other for so long, from high school I suppose, but I’m bored and the Internet says that every meeting of true friends should last a minimum of 3 hours.” NOPE.

Frienship must be beautiful.

If friend is making you really angry, tell him about it. If he will understand then great. If not, give him a little bit more time for accepting criticism and analysing his own behaviour. But if your advices are passing off him like water off a duck’s back, then it’s high time to give up on that person. If he’s not interested in anybody but himself and every meeting is worse than the last time, you really should re-think if that person has rights to make you feel sad at all? If you know this is only one-off crisis – help your friend to get through it. But if you see he turned up being somebody who’s not worth spending time with you, let him go. Don’t let that toxic friendship ruin your relationship! Instead, end up being only colleagues.

If you have to hang out with somebody, pick the best person you can. Good or ok, is not enough anymore.

Karolina Szpunar

29 Comments

  • Andrzej

    21.03.2014 at 11:10 Reply

    Bo jak już spędzać z kimś czas, to tylko w najlepszym towarzystwie. Na spoko, fajne i w porządku szkoda życia. – dokładnie :)

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:02 Reply

      :)

  • Maja

    21.03.2014 at 11:13 Reply

    Lubię wierzyć, że jeżeli musiałam z kogoś zrezygnować to tak naprawdę nigdy przyjacielem nie był. Na razie się sprawdza :) Do-sko-na-ły wpis.

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:02 Reply

      Dziękuję :*

  • Paulina

    21.03.2014 at 11:32 Reply

    To tak jakbyś spisała moje ostatnie przemyślenia. Doszłam do identycznych wniosków. Mało tego pozbyłam się wyrzutów sumienia z tego powodu, że wywaliłam kogoś z mojego życia, bo do tego też trzeba dojść, a często tkwimy w dziwnych relacjach, bo nie wiemy jak z nich zrezygnować. Ludzie się zmieniają i często przestają być do siebie dopasowani. I masz zupełną rację, że nie można się trzymać takich osób, bo to prosta droga do tego, żeby zwariować i pogrążyć się z bardzo złych emocjach.

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:04 Reply

      Dokładnie. Lepiej pozostać z taką osobą w dobrym kontakcie na odległość, niż spalić za sobą most bo nie chcieliśmy odpuścić przemijającej przyjaźni.

  • kot

    21.03.2014 at 14:30 Reply

    Świetny wpis na ważny i trudny temat.
    Przy innych ludziach często trzyma nas strach: bo co, jeśli nikt inny nas nie zaakceptuje? Może ta męcząca, egocentryczna wariatka obok mnie jest lepsza niż życie w samotności?
    Najczęściej nie jest. Ale potrzeba dużo odwagi, by zdecydować, co dla nas samych jest dobre.

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:05 Reply

      Mówi się, że naszym najgorszym wrogiem jesteśmy my sami – bo sabotujemy wszystkie swoje decyzje i jesteśmy wobec siebie krytyczni jak nikt inny. Jak widać chociażby na przykładzie toksycznych przyjaźni ;)

  • Alessa

    21.03.2014 at 15:05 Reply

    Dzisiaj coraz trudniej o przyjaźń. Nie wiem skąd się to bierze, ale chyba jesteśmy coraz bardziej ostrożni w relacjach. Może coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że te wszystkie “fajne” znajomości, to nie jest tak naprawdę to, czego można by oczekiwać. Że przyjaźń to coś więcej. A może po wielu problemach, poczucia bycia samemu, mimo “posiadania przyjaciela”, poczucia odwalania całej roboty i braku wsparcia, po prostu boimy się kolejnych porażek? Pytanie tylko, czy prawdziwą przyjaźń, nie skażoną wyścigiem szczurów i codzienną manipulacją, faktycznie można jeszcze znaleźć…

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:09 Reply

      Można, można – pisząc ten wpis myślałam nie tylko o przyjaźniach, które nie są grosza warte, ale i o tych, dzięki którym jestem teraz kim jestem i czuję się szczęśliwa :) Magiczna sztuczka polega na tym, żeby odróżnić “przyjaciela” od Przyjaciela.

  • Agata

    21.03.2014 at 15:18 Reply

    100% racji!

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:05 Reply

      :)

  • Ania Piwowarczyk

    21.03.2014 at 20:15 Reply

    Jaki idealny tekst :) Też nie tak dawno doszłam do tych wszystkich wniosków (do niektórych dorastałam latami) i też pewien wpływ miał na to wyjazd na Erasmusa. Nie był decydujący, ale z pewnością przyspieszył/zweryfikował pewne decyzje. Mogę powiedzieć tylko, że nie jest to wszystko łatwe (a przynajmniej dla mnie było bardzo trudne), ale ogarnięcie emocjonalne naprawdę daje dużą równowagę i poczucie jakieś takiej dorosłości (yep, time to grow up). Jednocześnie zostają tylko te najpiękniejsze relacje, absolutnie niezastąpione – a mam przeczucie, że takich w życiu zdarza się naprawdę tylko kilka.

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:10 Reply

      A jednak – Erasmus lekiem na całe zło! :)

  • Ewa

    22.03.2014 at 09:20 Reply

    Bo nie z każdym trzeba się przyjaźnić ;)

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:10 Reply

      Dokładnie. :)

  • Marta

    22.03.2014 at 20:00 Reply

    Świetny wpis!
    już po pierwszym przeczytaniu traktuję go dosyć emocjonalnie, bo też miałam taką przyjaźń – z której wyrosłam, która po latach okazała się zbyt toksyczna, która zamiast być świetną siłą napędową, stawała się dziwacznym przymusem.
    dziękuję za tekst.

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:13 Reply

      Dziękuję :) No i nie ma za co! Życzę Ci dużo szczęścia i wielu cudownych przyjaciół na przyszłość. Prawdziwych takich!

  • Tata

    23.03.2014 at 23:44 Reply

    Nie mam zbyt wiele czasu na czytanie, ale zapoznałem się z tym tekstem jako Twoim drugim i zgadzam się z niemalże każdą linijką jednego i drugiego.

    Ja niestety naraziłem swoich przeszłych przyjaciół na wiele dyskomfortu związanego z brakiem kontaktu z mojej strony. Jeszcze jakiś czas temu miałem z tym ogromny ból.

    Trochę sytuację wyklarowały mi moje dzieci. Naturalnie przestałem mieć czas, żeby zastanawiać się nad tym czy jedni przyjaciele będą czuć się źle z brakiem mojej obecności, a czy inni sobie poradzą.

    Ja wypracowałem sobie pewną myśl której się trzymam. Nie wierzę w to, że z przyjaźni się wyrasta, ale niektóra przyjaźń oparta jest o zachowania i sytuacje, które wraz z wiekiem zanikają. Nie mam najmniejszego problemu, żeby wrócić do starej przyjaźni. Jedynym warunkiem, który musi być spełniony to fakt akceptacji tej drugiej strony. Tylko takiej szczerej, nie naciąganej tylko dlatego, że “tak należy”.

    Pisz dalej, bo dobre jest to co robisz :)

    • Karolina Szpunar

      25.03.2014 at 11:19 Reply

      Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa :)
      Masz zupełną rację z tymi nawykami i sytuacjami które zanikają. Ja też ostatnio odświeżyłam kontakt z przyjacielem bo zaakceptowaliśmy nawzajem swoje zmiany. I tak jak napisałeś, było to szczere i pod żadnym względem nie naciągane.

  • Monika

    25.03.2014 at 21:01 Reply

    Z ty “zmieniłeś się” to jest jakaś plaga :/

    • Karolina Szpunar

      26.03.2014 at 12:10 Reply

      Ano!

  • Natalia

    01.04.2014 at 20:59 Reply

    Pięknie napisany post:) Popieram w stu procentach, plus dodaję, że tego typu przemyślenia, wstyd się przyznać, zaczęły mi krążyć w głowie dopiero jak zwyczajnie technicznie przestałam mieć czas na towarzyskie spotkania z każdym, z kim w sumie miałabym ochotę. Wzrost obowiązków, zmiana priorytetów dopiero uzmysłowiły mi, że mój czas zabiera kilka osobników wyczerpujących moją energię, którą można byłoby spożytkować na wiele innych wartościowszych sposobów. Zakończenie znajomości po x latach nie jest łatwe, ale warto, jeśli w jakikolwiek sposób ściąga nas w dół. Ale bardzo mi się podoba fragment o tym, że trudno jest nam się do tego przyznać przed samym sobą. Jak to się już przełąmie, najlepiej wypowiadając do siebie na głos, to potem już z górki. Pozdrawiam:)

    • Karolina Szpunar

      25.06.2014 at 09:34 Reply

      Najtrudniej jest zebrać w sobie tę odwagę, dokładnie. Bo podświadomie zawsze wiemy czy decyzja jest dobra, czy zła (w perspektywie czasu)

  • 13 rzeczy które sprawią że będziesz z siebie dumny! | Old Fashioned Girl

    13.05.2014 at 12:01 Reply

    […] że głównym powodem konfliktów jest brak komunikacji. Pisałam o tym przy okazji wpisu o porzucaniu przyjaciół. Masz z kimś problem? Podejdź i powiedz mu to prosto w oczy. Nie na pełnym agresorze i chamsko, […]

  • happiness

    24.06.2014 at 22:34 Reply

    Przypadkiem tu trafiłam i trafiłam idealnie. Od dłuższego czasu ciągle chodzi mi po głowie myśl, że muszę zakończyć jedną przyjaźń, ale ciągle nie wiedziałam o co mi chodzi, kilka dni temu wreszcie zrozumiałam: to co kiedyś nas łączyło teraz nas dzieli, ja się zmieniłam, druga osoba stoi w miejscu, ja jestem zupełnie inną osobą i nie odnajduję się już w tej znajomości, rozmowy mnie męczą zamiast mnie cieszyć. Dodając wiele innych powodów, dla których powinnam zakończyć tą przyjaźń już dawno teraz już wiem, że czas najwyższy to skończyć. Mimo że nie jest łatwo, że szkoda psuć to wszystko co było, ale lepiej się rozstać z dobrymi wspomnieniami, niż w przyszłości, żałując, że nie skończyło się tego wcześniej.

    • Karolina Szpunar

      25.06.2014 at 09:30 Reply

      Dokładnie. Palenie mostów to najgorsza z opcji, a do tego często prowadzi utrzymywanie przyjaźni na siłę. Decyzja o rozstaniu z przyjacielem należy do jednych z najtrudniejszych, ale czasami nie ma innej rady. Trzymam kciuki, żeby wszystko się udało!

  • nutria

    11.08.2014 at 20:46 Reply

    Wydaje mi się, że tacy ludzie tak naprawdę nie są przyjaciółmi i nigdy nimi nie byli.

    PS Czasem też dobrze jest, jak ktoś np. powie Ci prawdę, zbeszta, powie że zgłupiałaś i najlepiej idź się leczyć – czasem po prostu po to, żebyś sobie nie nabił guza;)

  • Groszka

    09.02.2015 at 18:30 Reply

    Robię to na bieżąco. Zero sentymentów. Nie ma sensu się szarpać z niektórymi. W większości to przyjaźnie zawarte dawno temu, które umierają śmiercią naturalną. Te najbardziej aktualne są płytkie. Rzadko zmieniają się w głębszą relację. To wymaga wysiłku obu stron. Popieram na całej linii :)

Post a Comment