Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
Współpraca - Old Fashioned Girl

3 powody dla których puchówka jest lepszym pomysłem

Jest zima. Jest zimno. Jedyne czego nie ma, to żartów z przeziębiania się. Długie dojazdy, zamiecie śnieżne, nocne przymrozki… wszystko to sprawia że ledwo dajemy radę wyściubić nos z domu, a co dopiero przemieszczać się normalnie po ulicach! A mimo to, z trudem spoglądając zza kaptura na losowych przechodniów, widzę że połowa pań w Polsce nie nosi puchówek. Za to pomyka w jesiennych płaszczykach, które NIJAK nie grzeją kiedy panie wyraźnie przebierają nogami z zimna. Po co się tak męczyć? W imię czego – mody? Przecież modnym można być też w zimie, w ciepłej kurtce! A noszenie w mróz ciepłych rzeczy jest tak oczywiste jak to że ziemia jest okrągła. A jeśli nadal mi nie wierzycie że puchówki są ekstra, to łapcie trzy argumenty ostateczne:

1. Nic tak nie ogrzewa w mróz jak prawdziwy puch. Puchówka to taka kołderka, albo kocyk, który możemy ze sobą zabrać na zewnątrz. Coś, co powinno sprawiać że czujemy się komfortowo nawet przy – 15 stopniach w południe. Oczywiście nigdy nie zastąpi nam kaloryfera, wanny z gorącą wodą ani herbaty z imbirem, ale skoro już trzeba wyjść z domu to tylko w puchatej fortecy!

2. Jaki klimat, takie bikini. Mówi się, że przy okazji makijażu należy pamiętać o podkreślaniu swoich walorów, a nie o zmienianiu wyglądu. Wydaje mi się, że to samo można przełożyć na modę – jednym dobrze jest w pastelowych odcieniach, innym w mocnych kolorach. Na brazylijskiej plaży, przy 30 stopniach na plusie, wygląda się świetnie w bikini, a w Polsce przy -15 w puchowej kurtce z futrzanym kapturem. Dlaczego próbujemy na siłę odciąć się od tego, w jakim klimacie żyjemy? Nie mam pojęcia. Ani nie zmienimy tym pogody,  ani nasz zwiewny płaszczyk nie zatrzyma śnieżycy. Jedyne co możemy zrobić, to pogodzić się z faktem że “tak, w Polsce jest zimno” i zaopatrzyć się w adekwatną do tego garderobę.

3. Kurtka puchowa to modowe wyzwanie, któremu można podołać. Nie ukryje naszych zbędnych kilogramów, boczków, fałdek, imponujących ud alpinistki – ale ogrzeje! A to jest w zimie najważniejsze. Poza tym nawet w stercie puchu można ładnie wyglądać. Wystarczy puścić wodze fantazji i poeksperymentować z kolorami, wzorami, fasonami. W moim przypadku sprawdza się ciemny płaszcz z brązowymi dodatkami (suwakami, kapturem) a do tego mocno odznaczające się rękawiczki i czapka (w tym roku zdecydowałam się na jedno z dosyć stonowanych połączeń, czyli zieleń, biel, granat – obowiązkowo w “sweterkowe wzorki”!) i brązowe kozaki (które są już ze mną od dwóch lat co najmniej). Do tego jakaś ciekawa torba i gotowe! Stylizacja ekstremalnie zimowa gotowa :)

It’s winter and it’s cold. Especially in Eastern Europe where I happen to live (yay to me!). I’m not complaining – I like winter a lot! But sometimes it’s really hard to survive in such extreme conditions. Even walking down the street can be a huge challange. Therefore it still surprises me how many Polish women wear autumn coats in the middle of winter!  I mean, I don’t know… is it like a regular “thing” all over the world that women NEVER wear warm clothes? Beacue it makes them look fat, or something?  In my country it is a problem. And somehow, nobody knows why, all those girls become ill (what an injustice!). Tell me if I’m wrong, but for me wearing down jacket in winter is an awesome idea! And here goes my arguments that may prove it:

1. Nothing warms you up better in winter than down feather. Down jacket is like a soft, warm blanket that you can take with you outside. It will make you feel more comfortable even when a very low temperature is coming. Obviously, it will never replace a big tea with ginger, hot bath or radiator, but when you are to leave your home it’s the best option you have.

2. Every climate has its own bikini. It is often said that the good makeup is to emphasize the natural beuaty of a woman, not to change her appearance. I guess that rule is also adequate to fashion. One’s looking good in pastel colours, the other in vivid ones. It’s nice to be seen in bikini at the brazilian beach in summer and in down filled jacket in Europe while winter. Why to change that? Why to avoid clothing that is completely natural to be worn when it’s cold outside? We neither can replace our climate, nor banish the frost by wearing autumn jacket. The only possible thing we can actually do is to accept the fact that winter is the season of frost and snow and buy a new down filled coat.

3. Down jacket is certainly a huge, fashion challange, but possible to overcome. It won’t hide our extra kilos gained during Christmas time, or impressive legs of an alpinist, but it will certainly warm us up! And that’s the most important thing in winter, believe me. Plus, it is possible to look georgous wearing down jacket! You only need to give full rein to your creativity and play with colours, patterns and styles. In my case, this winter belongs to dark coat with brown finishing (sliders & hood),  colourful gloves and winter hat (this year I’ve decided to wear blue, green and white combination) and brown boots (which lasts me 2nd or even 3rd season in row). To top up this winter outfit you may choose some nice, winter bag and Voilà! Your new, winter look is ready :)

Cheers to all of the readers that live in a country where there’s no winter season! You lucky ones ;) Just kidding! But you should probably go somewhere to see the snow at least once in your life. It really is beautiful!

 

middlewoods moje zima widoczek

zima gałązka szyszki nie ma

zima szpunarek zimno

middlewoods moje zima 4

middlewoods moje zima czapka

middlewoods moje zima ja cała

drzewka zimowe

mama i córunia zima szpunarki

middlewoods moje zima z mamą

zima szpunarki drzewko

middlewoods moje zima 1

middlewoods moje zima 2

middlewoods moje zima + ptasio

 winter hat: Peek & Cloppenburg // down jacket: Khujo // boots: Clarks

All photos were made by me and my dear dad :) // Wszystkie zdjęcia zostały zrobione przeze mnie i mojego tatę :)

 

17 Comments

  • Kamila

    30.01.2014 at 19:41 Reply

    Zdjęcia zimowego lasu <3 Szczególnie ostatnie! A co do płaszczyków – ja niezonoszę puchówek. Chyba mam traumę z dzieciństwa. Okrągłe toto, puchate jakieś takie – bleh. Czuję się w tym jak poczwarka w kokonie. Za to szczerze polecam klasyczne wełniane płaszcze. Mój może nie jest tak ciepły jak puchówka, ale nigdy nie było mi w nim zimno. Chociaż – mi w ogóle nie jest zimno ;) Takie szczęście!

    • Karolina Szpunar

      30.01.2014 at 19:43 Reply

      Ale Ci zazdroszczę! Ze mnie jest najgorszy zmarźluch w mieście :3 A co do ostatniego zdjęcia zimowego lasu… masz na myśli pękatego ptaszka? :D

  • Monika

    30.01.2014 at 21:05 Reply

    Twoj Tata to dopiero robi foty <3 Co do puchówki…była zdecydowana w tym roku ją kupić, ale nie znalazłam granatowej w swoim rozmiarze, więc odgrzewam 3 sezon kożuch i też daje rade ;)

    • Karolina Szpunar

      31.01.2014 at 08:03 Reply

      Mój tata jest awesome!

  • Marta M.

    30.01.2014 at 21:11 Reply

    Przepiękne zdjęcia :) A co do puchówek, to mam swoją i bardzo lubię! Kiedyś, w dzieciństwie chciałam być taka dorosła i bardzo nie lubiłam takich kurtek, a potem z wiekiem to się zmieniało. Teraz doceniam ciepło, które dają :)

    • Karolina Szpunar

      31.01.2014 at 08:05 Reply

      Ciepło jest fajne i tyle :D

  • Asia

    30.01.2014 at 23:46 Reply

    Już kiedyś się temu dziwiłam :) Bo choćby we Włoszech – gdzie przecież jest cieplej! – prawie wszystkie panie jesienią/zimą wyciągają cieńsze czy grubsze właśnie kurtki puchowe. A u nas wszyscy marzną. Na myśl o jesiennym płaszczu (który chyba będę musiała jutro – wyjątkowo! – założyć) robi mi się zimno…

    • Karolina Szpunar

      31.01.2014 at 08:05 Reply

      No coś ty! Ale ciekawe spostrzeżenie – nie wiedziałam tego o Włoszkach :)

  • Catastrophe Waitress

    31.01.2014 at 00:46 Reply

    Piękne zdjęcia! One najbardziej przekonują mnie do puchówki ;))

    • Karolina Szpunar

      31.01.2014 at 08:03 Reply

      :))

  • Aguincredible by Agnieszka Wanat

    31.01.2014 at 12:52 Reply

    Świetne zdjęcia i fajna kolorystyka :) Przyznaję się – mam dwie puchowe kurtki i odkąd pogoda spadła poniżej 0 nie rozstaję się z nimi po za domem :)

    • Karolina Szpunar

      04.02.2014 at 23:10 Reply

      Puchowe kurtałki <3

  • Magda

    31.01.2014 at 19:41 Reply

    Przecudowne! Zjawiskowe zdjęcia! Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak zwykle ;) I nie ukrywam, czekałam na wpis. Chyba właśnie taki. Zdjęcia są tak magicznie piękne, że aż mam wypieki z wrażenia :) I Ty taka śliczna :) Nooo! Wszystko cudne! Jakim aparatem robisz zdjęcia, jeśli mogę zapytać? Pozdrawiam i ściskam z Łodzi, w której mroźne powietrze rysuje na policzkach czerwone smugi.

  • Justyna

    01.02.2014 at 09:53 Reply

    Popieram, love love ciepła kurtka!
    Szkoda, że producenci usilnie próbują zaklinać wiosnę… znalezienie ciepłej kurtki sięgającej dalej niż do pasa, na dodatek ładnej, to było naprawdę mocne wyzwanie. Ci w polskich sklepach chyba celują w osoby poruszające się wyłącznie na krótkich trasach budynek – samochód – budynek :)

    • Karolina Szpunar

      04.02.2014 at 23:09 Reply

      W czym problem, przecież wszyscy wynajmujemy prywatne taksówki do pracy! ;p

  • Marta

    03.02.2014 at 13:50 Reply

    Hmm…hm… niby tak, ale nie :) Ja do kurtki puchowej dorzuciłabym opcję WEŁNIANEGO płaszcza z podszewką.
    Krzyczę o wełnie, bo to, że dziewoje zwijają się do pozycji embrionalnej na mrozie wydaje mi się być powodowane również jakością materiałów z jakich lichutkie płaszczyki są wykonane. Poliestrowi i mieszankom mówię nie. Swetrom z merynosów i wełnianym płaszczom krzyczę – Come to mama! :)
    (tak wiem, że drożej, #upraszasięobrakhejtu)

    • Karolina Szpunar

      04.02.2014 at 23:05 Reply

      Wełniany płaszcz zawsze spoko! Tylko weź tu teraz jakiś dobry znajdź… polecasz może jakieś sklepy? Bo ja już kiedyś wełniany płaszcz sprawić sobie chciałam, ale za nic na świecie nie mogłam na porządny trafić :<

Post a Comment