Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
st_blog-retro-bbq-girl

Dlaczego gotujący faceci są seksowni, a gotujące kobiety jeszcze seksowniejsze

Coraz mniej kobiet gotuje i coraz częściej w kuchni królują panowie. Czy do tego dąży współczesny świat? No, poniekąd tak.

 

“Mamy XXI wiek, mamo zlituj się! Nie muszę umieć gotować, żeby znaleźć sobie męża!”

“Ugh… nie chce mi się  wstawać… zamówię pizzę…”

“Daj mi wreszcie spokój i sam ugotuj obiad! Nie będę Twoją Kurą Domową! Nie po to zrobiłam dwie magisterki! Nie po to zaczynałam pracę w wielkiej korporacji!”

“Wiesz? Tak sobie pomyślałam, że przecież nie muszę umieć gotować, znajdę sobie męża kucharza i po sprawie.”

 

Bla bla bla bla

Znajdziesz sobie męża kucharza? No okej, dobry plan, ale jakie są na to szanse? 1 na 50? A jeśli nie daj Bóg, zakochasz się w hydrauliku? Albo w dyrektorze banku, to co wtedy? Zmusisz go, żeby zapisał się na kurs gotowania, czy moze rzucisz? Domyślam się, że ani jedno, ani drugie.

Po co wstawać i się męczyć, skoro można zwyczajnie zamówić pizzę.  Wspaniale motto! A pójść pobiegać, albo poćwiczyć na siłowni będzie Ci się chciało? Nie sądzę. Sama jestem paskudnym leniem, wiem jak trudno jest się zmobilizować do czegokolwiek, ale na litość boską, Dziewczyno! Tyłek rośnie! Nie zapominaj o tym.

Masz wyższe ambicje niż siedzieć w domu, sprzątać, prać, prasować zajmować się dziećmi i gotować? Studiowałaś te X lat, obroniłaś tytuł magistra (może nawet dwa) i wolisz odnosić sukcesy w pracy aniżeli stać się godną pożałowania Kurą Domową. Good for you, ale nawet wielka pani kierownik powinna umieć ugotować  coś więcej niż tylko Gorący Kubek i wodę na herbatę.

Mamy XXI wiek i  nie musisz umieć gotować, żeby znaleźć sobie męża, to prawda. Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że będzie Ci go o wiele łatwiej utrzymać przy sobie umiejąc gotować? Serio! Choćby 10 najłatwiejszych potraw przygotowywanych od święta, nie wiem, na jego urodziny. Jasne, że istnieje wiele innych sposobów na utrzymanie przy sobie faceta, ale zapytaj któregokolwiek kolegę czy to fajne kiedy dziewczyna mu coś ugotuje. Daję Ci słowo, że zdecydowana większość (o ile nie wszyscy) potwierdzą, że to zajebista sprawa i ojej jak też by tak chcieli!

Dlatego Dziewczyno, bo do dziewczyn kieruję dzisiejszą notkę, naucz się przyrządzać chociaż kilka prostych potraw na tak zwaną czarną godzinę!

A) Nie pożałujesz

B) Wstyd, że taka niezależna kobieta jak ty nie potrafi sama sobie ugotować!

 

 Pozdrawia, może i staromodna ale na pewno bardziej samodzielna,

Karolina

36 Comments

  • Andrzej

    15.08.2012 at 12:36 Reply

    Smart podejście, zawsze warto być wszechstronnym :)

  • CosmeFreak

    15.08.2012 at 13:15 Reply

    Bardzo mądry wpis! Umiejętność gotowania, nie oznacza przymusu sterczenia w kuchni dzień w dzień. Poza tym fajnie jest się wymieniać lub gotować razem z partnerem. U mnie w kuchni panuje równouprawnienie, a wspólne gotowanie to świetna zabawa.

  • Maja

    15.08.2012 at 13:24 Reply

    herbata się liczy?

    • Karolina Szpunar

      15.08.2012 at 23:30 Reply

      Eeee nie bardzo :>

  • Kamilinha

    15.08.2012 at 14:12 Reply

    E tam, i co z tego, że tyłek rośnie? I że skoro gotowanie jest seksowne to nie-gotowaniu towarzyszy brak seksowności? Naprawdę wszystkie musimy być szczupłe i seksowne? Bo tak nam mówi obowiązujący model kobiecości? Bo inaczej nie “utrzymamy” przy sobie faceta? A jeśli któraś z nas lubi pizzę, a w czasie, który poświęcałaby na gotowanie woli oddać się swojemu hobby, na które normalnie – przez pracę, studia etc. – nie ma ani chwili. Jedna z nas będzie umiała gotować, druga będzie jeść mrożonki i pizzę, ale będzie równie szczęśliwa, bo zyska chwilę na przykład na zajęcie się swoją kolekcją motyli. Jesteśmy różne i tak jest naprawdę dobrze, nie zmieniajmy ludzi na siłę. Może i masz rację, że faceci wolą te gotujące, szczupłe i seksowne – coż, ich strata ;) Z drugiej strony – jedzmy zdrowo, pożywnie i tak dalej – będziemy wszystkie miały śliczny szkielet w trumnach xD [btw. mój pierwszy koment na czyimkolwiek blogu, mam nadzieję, że się doda]

    • Andrzej

      15.08.2012 at 22:40 Reply

      Wiesz, jest taki stary żart, dobry do opowiadania w sporym kręgu ludzi. Działa na każdą subkulturę lub ugrupowanie.
      – Po czym poznać prawicowca/lewicowca/katolika/ateistę? Nie musisz poznawać – sam się wyda!
      I wtedy zawsze ktoś – Ej, nieprawda ;)

      Skoro tak lubisz mieć czas na swoją kolekcję motyli i zupełnie nie zwracasz uwagi na obowiązujący model kobiecości to czy łażenie po sieci i stawianie takich feministycznych deklaracji nie jest przypadkiem trochę, hm, niespójne? Nie lepiej nadal nie zwracać uwagi i mieć więcej wolnego czasu?

      BTW, choćby w kategoriach czysto zdrowotnych – “E tam, i co z tego, że tyłek rośnie?” to spostrzeżenie o takiej samej wartości intelektualnej co “I co z tego, że nie umiem czytać” lub “I co z tego, że ta rana mi ropieje już od 3 miesięcy”.

    • Karolina Szpunar

      15.08.2012 at 23:41 Reply

      Kamilinha, tak, moim zdaniem nie-gotowanie jest mniej seksowne niż gotowanie:) Ale nie ma to nic wspólnego z wyglądem, chudością czy pięknem, tylko z życiowym ogarnięciem. I to ono dodaje nam ekstra punktów do atrakcyjności.

  • Stanisław

    15.08.2012 at 23:05 Reply

    także w niedalekiej przyszłości czekam na zgrabną notkę z przepisem na Twoje ulubione old fashioned dish. Ugotujemy je z moją dziewczyną razem- oboje będziemy bardziej seksowni, a co! Deal?

    • Karolina Szpunar

      15.08.2012 at 23:29 Reply

      Deal :)

      • Stanisław

        16.08.2012 at 00:18 Reply

        elegancko!

  • Asia

    15.08.2012 at 23:46 Reply

    Właśnie o punkcie B pomyślałam już wcześniej – co z tą niezależnością, samowystarczalnością i ambicjami – kuchni już one nie dotyczą? :)

    Ja popieram – gotowanie jest super, dla wszystkich, wymówki w stylu “zamówię pizzę”, “kupię mrożonkę” powinny być planem B, a nie jedyną możliwą opcją. Biorąc pod uwagę to, że praktycznie każdy dziś potrafi obsługiwać komputery, tablety, smartfony i miliony innych wynalazków, a nie każdy potrafi ugotować coś innego niż wodę na herbatę – może zajęcia z technologii informacyjnej można by zamienić na lekcje gotowania? ;)

    • Karolina Szpunar

      15.08.2012 at 23:59 Reply

      Ej dokładnie! Jak ja żałuję, że u mnie w szkole nie było zajęć z gotowania :<

  • Kamilinha

    16.08.2012 at 12:11 Reply

    Andrzej – ja tu nie widzę żadnej niespójności. Bo widzisz – jest różnica miedzy prawdziwą kobiecością a modelem kobiecości nam narzucanym. Moja kobiecośc ma się bardzo dobrze, jest dla mnie ważna (stąd komentowanie tego problemu w internecie) i kolekcja motyli (to był akurat przykład, zupełnie przypadkowy) bardzo jej pomaga w rozwijaniu swojej wrażliwości. Ale czym innym jest indywidualne tworzenie swojej kobiecości (które ma ogromną wartośc), a czym innym dopasowywanie się do obowiązującego modelu – warto poświęcić temu troche uwagi. Bo można być pulchną, niegotującą KOBIETĄ. Naprawdę. Można być również gotująca i seksowną KOBIETĄ – ale tylko, jeśli gotuje się “dla siebie”, a nie żeby utrzymać faceta, popisać się niezaleznością czy dlatego, że “tyłek rośnie”.

    A co do zdrowotnści – nie używajmy wielkich kwantyfikatorów – nie każdy i nie zawsze ma w planach dożyć 100 lat w dobrym zdrowiu. Niektórym starczy 40 na karku, miażdżyca i zawał, ale świadomość, że w życiu nie szczędziło się sobie przyjemności. Ludzie sa różni. Peace :)

    • Andrzej

      16.08.2012 at 16:17 Reply

      “Prawdziwa kobiecość” – lol. Czym się różni Twoja wersja tego pojęcia od wersji lansowanej przez media lub lansowanej przez tradycję kulturową? Niczym. Wszystkie są wyobrażone :)

      Peace tho ;)

  • Afrodyta

    16.08.2012 at 12:18 Reply

    hmmm a co z gotowaniem z mężczyzną?

    • Karolina Szpunar

      16.08.2012 at 16:25 Reply

      Jeśli chłopak i dziewczyna lubią ze sobą gotować, to mają niesłychane szczęście :) i tym sposobem wyrabiają sobie 200% zajebistości!

    • aga-aa

      17.08.2012 at 21:34 Reply

      może to się ciekawie skończyć…. polecam książkę La Cucina- dębowy stół, robienie makaronu i… :)

  • aga-aa

    17.08.2012 at 21:33 Reply

    bloggerka kulinarna potwierdza- gotowanie świetna rzecz, a jak relaksuje :)

  • ania

    17.08.2012 at 21:51 Reply

    Po przeczytaniu, odniosłam wrażenia, jakbyśmy (my kobiety) powinny umieć gotować nie dla samej sztuki kucharskiej, zdrowia i wszelkiego dobra płynącego z tej umiejętności, tylko dla.. mężczyzn – żeby go utrzymać, zadowolić, uszczęśliwić, itd. Okej, facet najedzony bardziej zadowolony, ale lepsze podejście – to dla zdrowia. Zdrowa kobieta, szczęśliwy jej mężczyzna (tak przynajmniej być powinno:) Pozdrawiam, a.

    • Karolina Szpunar

      17.08.2012 at 22:03 Reply

      Masz rację, gotowanie dla zdrowia i przyjemności jest niesamowicie ważne!:)
      A co do utrzymania przy sobie faceta, to nie jest to jedyny argument który przytaczam w swojej notce, więc to trochę nie tak jak napisałaś. Mimo to, zwróciłaś uwagę na fajną zależność – dużo kobiet uczy się gotować WYŁĄCZNIE żeby zadowolić swojego faceta. Zgadzam się z Tobą, że to zupełnie bez sensu.

  • ania

    17.08.2012 at 23:17 Reply

    P.S. Tekst mi się podoba – nie krytykuję tu niczego. Tylko odniosłam wrażenie jakby wokół mężczyzn się to kręciło. Gdyby racji w tym nie było, to skąd wzięłoby się “przez żołądek do serca”? Ale zdecydowanie lepsze podejście to gotowanie “dla siebie”, dla zdrowia, dla przyjemności, dla mniejszego tyłka :) A mężczyźnie to się spodoba ;)

  • O.

    19.08.2012 at 23:19 Reply

    Tekst mojego Chłopaka: “Jeżeli tylko będziesz mi robiła kotlety schabowe z ziemniakami na obiad, to będę Cię kochał do końca życia”. I 100% racja, przez żołądek do męskich serc ;)

    • Karolina Szpunar

      14.11.2012 at 02:36 Reply

      Haha, właśnie tak! :D

  • szenszol

    01.09.2012 at 13:28 Reply

    Niby coraz więcej mężczyzn gotuje, ale zdziwienie kobiety jest zawsze ogromne, gdy coś się dla niej zrobi! Panowie, warto mieć to na uwadze! ;) Podejrzewam, że w drugą sronę też to działa :)

    • Karolina Szpunar

      01.09.2012 at 16:47 Reply

      Gotujący mężczyźni są seksowni;)

  • zwierz

    01.09.2012 at 16:04 Reply

    Z gotowaniem jest tak – są ludzie (niezależnie od płci) którzy wchodzą do kuchni otwierają lodówkę i godzinę później wyjmują z piecyka zapiekankę która pobija serca wszystkich domowników. Są jednak tacy, którzy nie mają kulinarnej wyobraźni, gotować umieją jedynie bardzo dokładnie trzymając się przepisu a nawet wtedy nie rozumieją jak tak naprawdę gotowanie działa. Męczą się a potem podają na stół poprawnie wykonaną zapiekankę która jest poprawna ale jak zwykła mawiać moja babcia o potrawach “bez duszy”. Uważam że ten drugi rodzaj osób spokojnie może nie gotować albo znaleźć sobie utalentowaną druga połówkę, albo obrać kartofle dla kogoś kto ma talent albo zamówić pizzę. I nie ma w tym żadnej ujmy.

    • Karolina Szpunar

      01.09.2012 at 16:46 Reply

      Wiesz, nie chodzi o ujmę ale o to, że umiejętność gotowania zawsze się przyda i lepiej ją posiąść aniżeli wypinać dumnie pierś że to ‘staromodne’ albo ‘obciachowe’. Ja serio rozumiem, że są osoby utalentowane w innych dziedzinach (nie każdy musi być idealny we wszystkim) i wtedy fajnie, jeśli umieją się do tego przyznać i zwyczajnie podzielić obowiązkami w kuchni z kimś innym:) Ale strasznie nie lubię takiego panoszenia się w stylu ‘ja jestem ponad to, niech zrobi to za mnie ktoś inny’. Takie podejście wydaje mi się niedojrzałe i tyle;)

  • zwierz

    01.09.2012 at 18:04 Reply

    A nie to zgoda – ja też takiego podejścia nie lubię. Ale też trzeba się zastanowić ile osób potrafi rzetelnie przyznać – “jestem beznadziejny w gotowaniu zostawię to innym” a ile woli udawać że to kwestia ideologii. Ja nie potrafię sobie nałożyć porządnego makijażu więc po prostu chodzę bez – nawet nie uwierzysz ile osób jest przekonane, że to jakaś deklaracja ideologiczna :P

  • Krysia

    12.11.2012 at 22:43 Reply

    Tym wpisem mnie kupiłaś i zostaję Twoją czytelniczką. Kilka lat temu odkryłam, że – poza pisaniem – najlepiej realizuję się w kuchni. A odkąd mam swojego faceta, doświadczam podwójnej frajdy z gotowania. I tak – uważam, że to jeden z najbardziej skutecznych sposobów na to, by facet ani myślał o szukaniu nowych “wrażeń” ;) poza domem.

    • Karolina Szpunar

      14.11.2012 at 02:39 Reply

      Generalnie gotowanie to świetne hobby- przyjemne i pożyteczne :)

  • Katarzyna Lilianna

    13.11.2012 at 21:30 Reply

    Tak mi się przypomniało a propos “znalezienia sobie męża-kucharza”: kiedyś moim współlokatorem przez ponad rok był kucharz – przez 95% czasu w lodówce na jego półce leżał tylko kawałek sera lub suchej kiełbasy ;) Chłopak świetnie gotował ale praca po około 12 godzin dziennie na kuchni zupełnie nie sprzyjała gotowaniu w domu… Coś mi się zdaje, że taka dziewczyna, która chce męża kucharza (bo jest kucharzem i “będzie” jej gotował), to chyba musi wziąć pod uwagę stołowanie się w restauracji, w której jej luby będzie pracował ;)

    PS. fajny blog, będę zaglądać :)

    • Karolina Szpunar

      14.11.2012 at 02:41 Reply

      Wow, no to faktycznie warto wziąć tę opcję pod uwagę bo można się nieźle wkopać :>

      Ojej, dzięki :) Wpadaj, wpadaj – jesteś tu zawsze mile widziana!

  • Aurora

    15.11.2012 at 12:41 Reply

    Kocham ten wpis!!! :D

    • Karolina Szpunar

      15.11.2012 at 13:29 Reply

      :D

  • Ascot

    20.04.2013 at 12:15 Reply

    Rychło w czas, ale w sumie dopiero zacząłem solidnie czytać :D

    Ja mam dobry podział jeśli chodzi o gotowanie – ja uwielbiam gotować. Obecnie robię to dosyć rzadko, ale np. mojego chili con carne nie przebije nic na świecie, i potwierdza to już kilkanaście osób które go próbowało a potem prosiło o przepis ;)
    Zupy, kotlety, ziemniaki, potrawki, sałatki jakieś, makarony – bez problemu.
    Moja kobieta za to woli eksperymentować i niedawno namówiła mnie na ręczne robienie tortilli (bez wypiekania placków co prawda, ale dalej farsz robiony ręcznie), eksperymentuje z dziwnymi połączeniami składników i robi niesamowite mięcho z grilla z genialną marynatą.

    • Karolina Szpunar

      20.04.2013 at 18:50 Reply

      :D
      Powiem Ci, że faktycznie macie idealny podział w kuchni! Tylko pozazdrościć :)

Post a Comment