Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
2013-06-30 18.05.55

Czy kupowanie książek ma sens? (+ wyniki konkursu)

Od dziecka interesują mnie podróże i historia. Nic więc dziwnego, że kiedy zupełnym przypadkiem trafiłam na tę książkę:

Moją pierwszą reakcją było:

Ooooooooooo! AaaaaAaaa! Ojesu, KUPUJĘ <3

Chwyciłam książkę i dumnie zanioslam w strone kasy niczym Święty Graal. Przy kasie była kolejka (norma) i wtedy  się zaczęło…

Dobrze znany potok myśli, a raczej wątpliwości – “że trochę droga, że w sumie to mam co czytać, że może innym razem”. No i stało się – nie kupiłam. Zawróciłam spod kasy i potulnie odstawiłam książkę na swoje miejsce. Z uczuciem dumy, że niby jestem taka rozważna, że ja z tych nierozrzutnych, pojechałam sobie do domu. I żałowałam.

Bo kurcze, NA PRAWDĘ chciałam tę książkę! I miałam na nią pieniądze.

Głupota. Wróciłam po nią tydzień później, do tej samej księgarni, pod tę samą półkę.  I kupiłam, tym razem bez żadnego wahania.

I zapomniałam przeczytać. Oh well :/

Nie pamiętam już co mnie od niej odciągnęło, choć prawie na pewno były to studia i odbywanie praktyk. Marco Polo leżał sobie odłogiem praktycznie cały rok i grzecznie czekał na swoją kolej.

I oto los się do niego uśmiechnął – jest ze mną – w drodze na Pomorze (NARESZCIE! :D)

Śmiesznie tak – czytać o podróży w podróży :) Nawet jeśli jedna odbywała się w XIIIw z Europy do Chin, a druga w XXIw z Warszawy do Sopotu. Ale cooo tam! Szczegóły! ;)

Cieszę się, że W KOŃCU ją przeczytam!

Wy też tak macie, że sabotujecie samych siebie od kupna książek na które Was stać i którymi jesteście zafascynowani? Jak sobie z tym radzicie?

Dajcie znać w komentarzach :) Może nie jestem sama…

 

A na koniec mam dla Was wyniki konkursu organizowanego przez markę COSTA by coffeeheaven! Co za emocje :D

Zwycięzcą i tym samym oficjalnym testerem nowych pozycji w letniej karcie deserowej zostaje…

Justyna!

Gatulacje! :) Po szczegóły napisz do mnie na maila blogowego (tego w zakładce kontakt:))

 

A tymczasem, lecę poczytać Marco Polo (wreszcie!) :D

Karolina

4 Comments

  • Łukasz

    04.07.2013 at 12:37 Reply

    Jeśli chodzi o zachcianki książkowe to nigdy sobie nie odmawiam :)

  • Czechożydek

    04.07.2013 at 12:57 Reply

    Wiesz, ile razy miałam coś takiego, że kupiłam książkę i sięgnęłam po nią dopiero po roku? xD Nie da się tego policzyć. Każdemu się zdarza (zwłaszcza, jak ma się takie zajęcia jak studia czy praca).

  • Kamila

    04.07.2013 at 13:57 Reply

    Ja sie staram nie kupować książek. Nie wiem czemu, ale nieprzeczytana kupiona książka nie wywołuje we mnie nawet w połowie tak negatywnych uczuć jak książka już przeczytania, która smutnie leży na półce. Wyglada wtedy jak osierocona panda. A tak serio – jeśli tylko mam możliwość wypożyczenia książki z biblioteki, to zawsze to robię. Takie biblioteczne książki mają niesamowity charakter… Zawsze lubię myśleć, kto czytał je przede mną i jaka była jej/jego reakcja. Nawet z takich niepozornych znaków jak ubrudzona okładka czy odcisk kubka po kawie nadaje książce historie… I nie, takie zniszczenia ani trochę mnie nie denerwują, wręcz przeciwnie. No ale jasne, jeśli książki nie da sie wypożyczyć to warto kupić. Podobnie z kilkoma ulubionymi ksiazkami, ktore zawsze chce miec przy sobie, zeby moc do nich zajrzec po kiepskim dniu. Dla mnie to taki “rozgrzeszacz” – jeśli mam świadomość, że biblioteka mi nie pomoże, to nie mam żadnych wyrzutów sumienia przy kasie w księgarni :)

  • Olla

    23.08.2013 at 11:43 Reply

    Ja też tak mam ale zawsze wstydziłam się głośno do tego przyznać. Zwykle kupuje książki w ciągu roku ale dopiero w ferie lub w wakacje mam czas na czytanie… uroki studiowania, aż strach pomyśleć co PO STUDIACH ;)

Post a Comment