Hej!
Na razie proszę tu nie wchodzić :)
cac0da544889ca7e2fcaca3d87d72a76

5 rzeczy, o których zapominamy…

… oglądając stare filmy ;)

Po pierwsze, o odpowiednim klimacie. Nie ma dobrego seansu, dopóki nie zostanie zafundowana odpowiednia atmosfera. W moim wypadku, najlepiej sprawdza się oglądanie starych filmów rano przy śniadaniu (pod warunkiem, że to weekend i nigdzie się nie spieszę), albo późno w nocy (ciemno, strasznie, głucho wszędzie).

Po drugie, zero pośpiechu! (stąd wcześniejsza wzmianka o długich, weekendowych porankach) Nie ma nic gorszego niż oglądanie starych filmów “na raptusa”. W biegu wszystko denerwuje nas dwa razy bardziej, a ewentualne piski aktorek, czy podryw muzyki mogą być przyczyną skaleczeń , oparzeń, potłuczeń i innych niemiłych przypadków. Nie lubimy ich :<

Po trzecie, szukamy towarzysza. W poprzedniej notce wspomniałam, że jest to nie lada wyzwanie. Nic się nie zmieniło, nadal jest ciężko :< , ale warto pomęczyć trochę znajomych – we dwójkę, trójkę, czy dziesiątkę zawsze raźniej :) Można ich przekupić ulubionym ciastem, albo innymi nachosami. Sposobów jest wiele – pokombinujcie :D

Poniżej podrzucam inspiracje:

Po czwarte, trzeba wziąć poprawkę na to, że mogą nie lubić, albo nie znać starego kina. Dlatego warto pamiętać, że niektóre filmy są za trudne dla niewprawionego widza i nie puszczać ich (przynajmniej za pierwszym razem, o ile będą kolejne hue hue ;). Nie ma co zrażać koleżanki, czy chłopaka Anną Kareniną z Gretą Garbo, czy Obywatelem Kane – nie są to filmy dla nowicjuszy.

Po piąte, pamiętajmy że stare filmy to STARE FILMY. Mają święte prawo być momentami dziwne albo śmieszne (choć początkowy zamiar reżysera był inny- życie). Nie ma co się naburmuszać – to kino dla chillowych ludzi. A jeśli tego nie potrafimy, to zawsze pozostaje…

*Po szóste, jeśli nie dajemy radę z punktem przed, może lepiej wyłączmy film i pograjmy w planszówki? ;)

Karolina

Dla spokojności ducha mojego i Waszego dodam, że przykład “jeśli nie oglądasz starych filmów, to może pograj w planszówki” , nie był wybrany jako coś deprecjonującego. Ja sama UWIELBIAM w nie cisnąć (np. jutro planuję wieczorek z planszówką  Świat Dysku”). Tak więc – stare filmy <3 planszówki też <3 Przykład jak przykład… to co, bez złości? :)

9 Comments

  • Grabs

    11.04.2013 at 23:16 Reply

    Jak stare filmy to tylko z siostrą. W letni poranek popijając niespiesznie kawę (w moim przypadku z mlekiem) i podjadając kostki mlecznej i gorzkiej czekolady:) siostrzane pogaduchy i rozmyślania ‘co bym zrobiła…’ wtedy właśnie wychodzą najlepiej. I nie ma to jak eleganckie kino lat 20/30 i komedie lat 50/60 :)

    • Grabs

      11.04.2013 at 23:18 Reply

      Ps. Co do planszówek – na mnie i takiego jednego ;) czekaja ‘Mali powstańcy’ :) planszówki <3

      • Karolina Szpunar

        11.04.2013 at 23:32 Reply

        Niech żyją planszówki! :D

    • Karolina Szpunar

      11.04.2013 at 23:33 Reply

      Oj, letnimi porankami wszystko smakuje i ogląda się najlepiej <3

  • Grabs

    11.04.2013 at 23:38 Reply

    Nawet wiosennymi. A szczytem ideału chwili jest taras, na którym możesz rozkoszować się takim porankiem w pełni. Wtedy i wieczory stają się prawdziwym dopełnieniem dnia :)

  • Maciej Sola

    12.04.2013 at 08:00 Reply

    Grałem w Świat Dysku raz. Nie ogarniałem tej gry i miałem ją serdecznie gdzieś, żeby nagle zreflektować się, o co kam an i w tej samej turze skończyć grę. Dawno nie grałem w planszówki, tak samo jak nie oglądałem starych filmów. Chociaż… Do którego roku produkcji film uznajemy za stary? ;)

    • Karolina Szpunar

      14.04.2013 at 19:05 Reply

      O, dobre pytanie! :) Według mnie, “najnowszymi” starymi filmami są te z lat 90-tych, ale to moje subiektywnie zdanie ;)
      Nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale 20 lat (czyli w przybliżeniu okres od urodzenia się do osiągnięcia pełnej pełnoletności przez losowego widza) można by uznać za czas oddzielający współczesne kino od tego “starego”. W takim okresie czasu dużo się zmienia – zarówno w technice kręcenia filmu, jak i w samej kulturze (moda, język potoczny, ważne wydarzenia). Jak myślisz? :)

  • Ascot

    20.04.2013 at 11:27 Reply

    Look at Paris in the spring
    when each solitary thing
    is more beautiful than ever before!
    You can hear every tree almost saying “Look at me!”

    Moja była namówiła mnie kiedyś na maraton oglądania starych filmów. W pamięci najbardziej zostało mi “Gigi”, z którego pochodzi powyższy fragment tekstu, oraz “My Fair Lady” z Audrey Hepburn.

    Stare filmy mają klimat. Ale i klimatu potrzeba, żeby je oglądać – zgadzam się. A także nastawienia psychicznego. Jednego dnia mam ochotę obejrzeć marną komedię z Tarą Reid i Ryanem Reynoldsem, innego Gwiezdne Wojny, a kiedy indziej nachodzi mnie na obejrzenie choćby jednego z tych 2 filmów.

    Ja lubię stare produkcje, inni niech sobie powiedzą:
    It’s a bore…

    • Karolina Szpunar

      20.04.2013 at 18:54 Reply

      Masz rację! Ja też nie zawsze mam ochotę na oglądanie starych filmów, a przecież prowadzę bloga old fashioned ;) A więc klimat + ludzie + dobry film + nastawienie psychiczne+ JEDZENIE <3 = przepis na idealny seans :)

Post a Comment